Miałem taką sytuację, że znajomy chciał kupić coś na mojej stronie i powiedział mi później, że po prostu się poddał, bo nic się nie ładowało. To był dla mnie kubeł zimnej wody, bo uświadomiłem sobie, że nie tylko on, ale może dziesięć innych osób zrobiło to samo. Od tego momentu zacząłem się rozglądać, jak w ogóle ludzie pilnują dostępności stron. Trafiłem na monitoring i przykłady takie jak
https://umonitor.eu/. Serio brzmi to jak rozwiązanie, które mogłoby chociaż trochę zminimalizować takie sytuacje.