Skoro jestesmy przy polityce i WP to ja też cos od siebie dodam. Najwiekszy problem z WP polega na tym że wojsko tkwi nadal w PRL... Z tą różnicą że obecnie bardziej na wojsko (i samo zostanie tzw. trepem) jak na złapanie dobrej posadki w budżetówce (i to z emeryturą dla mundorowych). Wojsko to kolejna instytucja w której przchodzą róne przekręty (np. przetargi, obstawianie stanowisk itp.). O tym że WP przypomina raczej ZUS w mundurze nic wojsko świadczy fakt że oficerów u nas od groma (w przeliczeniu na szeregowca) bo oczywiscie wiąże się to z lepsza pensją i emeryturą. Jak się coś u nas robi (np. wprowadza nowy typ pojazdu) to robi się to od dupy strony. Nie bez winy jest także ustawa o zamówieniach publicznych itp. Jak się coś u nas "kluje" to najczęsciej stawia się nierealne terminy i liczby zamówionych sztuk tej broni (np. PT 91 Twardy- to akurat jest delikatny przyklad). W efekcie wszystko wychodzi za pużno, w zbyt małej ilości, czyli jest znacznie droższe od tego co zakładano (i ze wzgledu na opóżnienia czesto przestarzałe). Najbardziej tutaj w oczy kuje marynarka w ktorej gdyby nie dobra wola sojuszników to najprawdopodobniej nie mieli bysmy żadnego okrętu podwodnego.
Braknie spójnej wizji tego co robimy aby wojsko zwiekszało swój potencjał. Jak już takowy plan powstaje to sa to albo jakieś gigantyczne ogólniki (vide plan "zakwasa" odnośnie modernizacji armii do 2006 r.) czy jakieś idiotyzmy (plan który wycodził z założenia ze Polska jednostkami specjalnymi stoi i dlatego ma ich w Polsce funkcjonować możliwie jak najwięcej- 8 tyś komandosów; na szczęscie nikt za ten plan się nie wzioł). Na szczęści dla Polskich Sił Zbrojnych raz na jakiś czas na stanowisku ministrów spraw obrony zasiada ktoś kompetentny, zbiega to się w czasie z inicjatywą jakiegoś wojskowego który wie co robi i powstaje taki GROM lub kupujemy od RFN troche sprzętu*).
*Najbardziej groteskowe jest to że to RFN (dobra wola- popychana oczywiście własnym interesem w dziedzinie obroności i eokonomi) bardziej przyczynił się do wzrostu obronnosci Polski niż wiekszość rządów III i IV RP
Ponieważ interesuje się odrobinke historią to powiem jak to w wojsku Polskim drzewiej bywało. W II RP wojsko naprawde kształciło. W sytuacji gdy wykształcenie zawodowe był już nie kiepawym wykształceniem (problem analfabeyzmu) to wojsko w którym młody chłopak uczył się przydatnych rzeczy (dokształcał się) było naprawde niezłą perspektywą, otwierało przed młodym człowiekiem nowe mozliwości. Wojsko integrowało społeczeństwo i naprawde było niezlą, pouczajaca przygodą (starano się tak rozdzielać przydziały dla poborowych aby ci za wschodu słuzyli na zachodzie Polski, i na odwrót- co dla mieszkańca wsi czy małego miasteczka było nielada podróżą). żold wprawdze nie był wysoki, ale za to oficer w armii to był ktoś (podobnie jak urzednik). Dodatkowo oficer mógł liczyć na skrawek ziemi na wschodzie w ramach wojskowej kolonizacji (umacanianie żywiołu polskiego na Ukrainie i Białorusi). W przeciwieństwie do obecnych czasów potrafiono w miare bezbolesnie (i stsunkowo dobrze) wprowdzać nowe typy uzbrojnia. Jak się na coś decydowano to robiono (bez zbędnego pospiechu) prototypy i potem w miere konsekwentnie starano się wprowdzić nową broń na uzbrojenie. Nie brano się za wszystko na raz i nie starano się robić czegoś co przerstało mozliwości panstwa. Na wiele rzeczy nie było nas stać, dlatego stosunkowo niezłe rzeczy II RP eksportowała (pzl 24 itp), po latach, zresztą krytykuje się tą polityke, często na wyrost. Oczywiscie nie było tak słitaśnie jak mogło by się zdawać, ale mysle że są rzeczy jakie mozna by zaszczepić w obecnym WP.
P.S Co do tych opowieści z woja to ja znam goscia który opowiada niestworzone rzeczy... Może to i prawda, ale jezeli dać wiare temu co opowiada to Rambo może się wiele od niego nauczyć (zresztą okazując swoje nieukontntowanie strofował mnie że nie mówi się RPG tylko Granatnik p.panc.- przy rozmowie o metodach zwalcnia radzieckich czolgów, nie musze dodawać ze to był raczej monolog
).
Braknie spójnej wizji tego co robimy aby wojsko zwiekszało swój potencjał. Jak już takowy plan powstaje to sa to albo jakieś gigantyczne ogólniki (vide plan "zakwasa" odnośnie modernizacji armii do 2006 r.) czy jakieś idiotyzmy (plan który wycodził z założenia ze Polska jednostkami specjalnymi stoi i dlatego ma ich w Polsce funkcjonować możliwie jak najwięcej- 8 tyś komandosów; na szczęscie nikt za ten plan się nie wzioł). Na szczęści dla Polskich Sił Zbrojnych raz na jakiś czas na stanowisku ministrów spraw obrony zasiada ktoś kompetentny, zbiega to się w czasie z inicjatywą jakiegoś wojskowego który wie co robi i powstaje taki GROM lub kupujemy od RFN troche sprzętu*).
*Najbardziej groteskowe jest to że to RFN (dobra wola- popychana oczywiście własnym interesem w dziedzinie obroności i eokonomi) bardziej przyczynił się do wzrostu obronnosci Polski niż wiekszość rządów III i IV RP
Ponieważ interesuje się odrobinke historią to powiem jak to w wojsku Polskim drzewiej bywało. W II RP wojsko naprawde kształciło. W sytuacji gdy wykształcenie zawodowe był już nie kiepawym wykształceniem (problem analfabeyzmu) to wojsko w którym młody chłopak uczył się przydatnych rzeczy (dokształcał się) było naprawde niezłą perspektywą, otwierało przed młodym człowiekiem nowe mozliwości. Wojsko integrowało społeczeństwo i naprawde było niezlą, pouczajaca przygodą (starano się tak rozdzielać przydziały dla poborowych aby ci za wschodu słuzyli na zachodzie Polski, i na odwrót- co dla mieszkańca wsi czy małego miasteczka było nielada podróżą). żold wprawdze nie był wysoki, ale za to oficer w armii to był ktoś (podobnie jak urzednik). Dodatkowo oficer mógł liczyć na skrawek ziemi na wschodzie w ramach wojskowej kolonizacji (umacanianie żywiołu polskiego na Ukrainie i Białorusi). W przeciwieństwie do obecnych czasów potrafiono w miare bezbolesnie (i stsunkowo dobrze) wprowdzać nowe typy uzbrojnia. Jak się na coś decydowano to robiono (bez zbędnego pospiechu) prototypy i potem w miere konsekwentnie starano się wprowdzić nową broń na uzbrojenie. Nie brano się za wszystko na raz i nie starano się robić czegoś co przerstało mozliwości panstwa. Na wiele rzeczy nie było nas stać, dlatego stosunkowo niezłe rzeczy II RP eksportowała (pzl 24 itp), po latach, zresztą krytykuje się tą polityke, często na wyrost. Oczywiscie nie było tak słitaśnie jak mogło by się zdawać, ale mysle że są rzeczy jakie mozna by zaszczepić w obecnym WP.
P.S Co do tych opowieści z woja to ja znam goscia który opowiada niestworzone rzeczy... Może to i prawda, ale jezeli dać wiare temu co opowiada to Rambo może się wiele od niego nauczyć (zresztą okazując swoje nieukontntowanie strofował mnie że nie mówi się RPG tylko Granatnik p.panc.- przy rozmowie o metodach zwalcnia radzieckich czolgów, nie musze dodawać ze to był raczej monolog






