Berna napisał(a):Niemiecka armia była wówczas najlepiej wyszkoloną, wyposażoną i zorganizowana armią Świata.
Kłócił bym się. To zależy w jakim okresie. W 1939 r. Niemcy rzucili na front nawet jednostki poborowych którzy mieli dopiero miesiąc szkolenia za sobą (oczywiście nie w pierwszym rzucie strategicznym

). W kampanii polskiej to siły zbrojne II RP miały lepiej przeszkolone kadry. Za to brakło odpowiedniej "wizji wojny" i to na szczeblu taktycznym i operacyjnym i strategicznym. Tutaj niemiaszki nas przeskoczyły. Dodatkowo sfera koordynacji poszczególnych rodzajów broni (co z tego że mamy czołgi, skoro nikt przed wojną nie opracował modeli współpracy czołgów z piechotą; broń p.panc. zamiast być koncentrowana w poszczególnych jednostkach na szczeblu pułku lub batalionu była rozproszona po każdej kompanii czy nawet plutonie*)... Lotnictwo nadawało się w dużej mierze do zwiadu (podlegało pod poszczególną armie) itp. Wprawdzie wszystko zmierzało w dobrym kierunku (zwłaszcza lotnictwo które wychodziło na prostą), jednak wyszło jak wyszło. Tak "rozkminiać” powinniśmy każdą kampanie II wś. Co do wyposażenia to też było różnie i to zależy o jaki rodzaj broni chodzi. Bron palna? Tutaj najlepsi byli amerykanie (pluton miał największa siłę ognia, a armia była w zdecydowanej większości przezbrojona w broń automatyczna podczas gdy na świecie królowała nadal bron powtarzalna) podczas gdy w wypadku III Rzeszy drużyna czy pluton spełniał coraz bardziej role obstawy dla mg42 czy StuG III które robiły "bałagan". Taki "śmierdziel"** było niebo lepszy od K98k. SVT40 też żaden karabin samopowtarzalny by nie przebił***. Pm, to już inna sprawa, wprawdzie wszyscy zachwycają się pepeszami, ale ja raczej wole mp40 czy takiego Stena lub PPS43. Artyleria? Rosjanie mieli tutaj zawsze bogatą tradycje i nie niezwykle chlubną kartę. Amerykanie stworzyli też nie głupie formacje artylerii. Za to jednostki artylerii p.panc. mieli Niemcy (dobra optyka, dobre działa p.panc. dobra amunicja, robiła swoje). Co do czołgów, wprawdzie do pewnego stopnia należy się zgodzić z tezą iż T34/76 był "alibi" dla Wehrmachtu, jednak do 1942/1943 r. III Rzesza nie opracowała czołgów które mógłby by dzięki przewadze technicznej bić rekordy na czołgach alianckich. Za to w 1944 r. alianci nadrobili ten dystans (już Pz IV wersja H-J by sobie nie powalczyła jak równy z równym z T34/85 czy Shermanem z armatą kal. 76 mm). Co do lotnictwa to tutaj do pojawienia się Spitfire z silnikiem merlin mk. V czy P-51 Mustang jaszcze III Rzesza dotrzymywała kroku aliantom, potem to już równia pochyła (nawet świetny pod względem osiągów Me262 tego nie zmienił). Na morzu królowała Japonia, Anglia i USA (przy czym pierwszeństwo w poszczególnych dziedzinach morskiego rzemiosła wojennego zmieniało się w trakcie wojny). Niemcy mieli dobre okręty podwodne, jednak na ile była to zasługa załogi, a na ile torped sonarów i jednostek napędowych (a może chodziło tylko o miarę dobry i lekki spaw)? Taki głupi radar i środki łączności, kto pod tym względem wiódł prym? Tutaj wskazywał bym na brytoli i amerykanów oraz Niemców (aczkolwiek oni rozwijali swój system ze względu na ofensywę bombową****). Organizacja? To zleży jaki rodzaj sił zbrojnych mamy na myśli (bo takie jednostki pow.des. to najpierw ciekawie to wyglądało u Rosjan, potem do końca wojny pod względem organizacyjnym przewodzili Niemcy, mimo że od 1943 r. najbardziej spektakularne i efektywne operacje przeprowadzali zachodni alianci). Co do zorganizowania tutaj wskazywał bym na Amerykanów, mieli najlepiej aprowizowaną armie II wś. Wracając do wyszkolenia, to jeszcze jest kwestia pod jakim wzglądem będziemy je rozpatrywać, pod względem systemów szkolenia? Jeżeli tak to jeżeli chodzi o lotnictwo to najlepszy system (jeżeli chodzi o jakość wyrobu) mieli Japończycy, dopiero potem Niemcy (ale oni do 1940 r. „jeździli” na szerokiej kadrze szkolonej w dobie ograniczeń Traktatu Wersalskiego i tak od 1943/1944 r. spadek jakości szkolenia, zwłaszcza od jesieni 1944 r, był wprost geometryczny), potem bym wstawił Brytolii***** (którzy znacznie podnieśli jakość szkolenia dzięki Polakom i Czechom). Dalej Amerykanie i Włosi, a na szarym końcu Rosjanie (choć oni najbardziej po dupie dostawali w okresie od lata 1941 r. do jesień 1942 r. potem poziom wyszkolenia znacznie się podniósł). Zresztą co rozumiemy przez przeszkolenie? Szkolenie nie musi wcale przekładać się na jakąś niewiarygodną wartość bojową. A co do wartości bojowej. Tacy amerykanie mieli chyba najlepszy system szkolenia piechoty, za to kulała dyscyplina i dlatego z wartością bojową bywało różnie (legendarne przypadki z Tunezji gdy zieloni jak szczypiorek żołnierze opuszczali samowolnie pozycje bojowe). Nie jedna jednostka SS miała niedoszkolone kadry, jednak dzięki determinacji i odbezpieczonej broni oficerów, dokonywali rzeczy niesamowitych. Choć zdążało się że jednostki SS walczyły słabiej niż jednostki ochrony (nadawały się tylko do mordowania ludności cywilnej). Inna historia, po wydaniu w sierpniu 1941 r. dyrektywy Stawki iż każdy żołnierz radziecki który nie wykona rozkazu zostanie rozstrzelany a rodzina każdego żołnierza który się podda trafi do GUŁagu determinacja radzieckich żołnierzy znacznie wzrosła. Mimo że system szkolenia praktycznie nie istniała do jesieni 1941 r. Tacy Japończycy dzięki karom cielesnym potrafili „wyrobić” w żołnierzach piechoty wprost niesamowitą karność (dodatkowo dodajmy do tego odpowiednie wychowanie i mamy fanatyków

). Oficerów te nie mieli takich słabych (patrz kampania na Malajach 1941/1942).
Jakoś jak tak patrz na ten konflikt to teza stawiana przez Berne wydaje mi się mocno naciągana. Cholera, chodzi mi o to że wszystko jest znacznie bardziej złożone i niejednoznaczne.
*więc często w rejonach w których bron p. panc. Była potrzebna często jej nie było w odpowiedniej ilości. Nasi oficerowie szybko to dostrzegli i starano się w miarę możliwości formować improwizowane plutony p.panc. i przerzucać je do najbardziej zagrożonych rejonów.
**Enfield mk.IV
***Jeszcze gdyby był wykonany w odpowiedniej jakości.
****Tak jak brytole budowali swój system wpierw dla ochrony przestrzeni powietrznej, a potem aby wykrywać U-booty.
*****Pomijam to m.in. Polaków, którzy mieli b.dobry system szkolenia lotników.