Dlaczego tak sądzę...
Po pierwsze...
Porównujesz kolaborantów do POLAKĂ“W i na dodatek ich bronisz !
Po drugie...
Podajesz kraje, które nie miały wpływu na przebieg wojny...
Po trzecie...
Twierdzenie, że pare dat wystarczy Polakom to śmiech na sali...
Dat nikt nie wymaga ale zasługi na pewno należy pamiętać...
Po czwarte...
Podważasz autorytety i słuszne idee...
Po piąte... najważniejsze
Mocno podważasz dokonania Polaków...
Po szóste...
Bronisz KOMUNISTĂ“W a obwiniasz naszych sojuszników !
Po pierwsze uogólniasz... Nie było okópowanego kraju w Eu którym by obuywatele nie kolaborowali (nawet Polacy kolaborowali- i też powinieneś o tym pamiętać tak samo jak o tym że Polska "wystawiła" największe i njlepiej zorganizowane państwo podziemne)...
Fakt że Polacy byli najmniej "pomocni" dla Niemców z posród krajów okupownych wynikał też z faktu że nasz naród (jak zresztą wszyscy Słowianie) miał iśc na odstrzał lub służyć jako niewolnicy (Ukraincy- a właściwie UP'a słuzyła III Rzeszy z nienawiści do Rosjan i z nadziejami na to że za zasłógi będą mogli stworzyć sobie "niepodległą" Ukrauine- na swoich warunkach- czyli państwo totalitarne w najczystrzej postaci
Podobnie kraje Bałtyckie...
Co do punktu drugiego...
No bo Nowozelandczycy to żadnego wpływu na wojne to nie mieli... Rzeczywiście
Krety to bronili Ekspedycyjny korpus wolnych Eskimosów (podobnie jak Brytyjskich koloni- w Afryce i Birmie)... Przed II Korpusem to przecież Lapończycy szturmowali Monte Cassino (jakże mogłem o tym zapomnieć)
A Grecy...?
Też nic nie zrobili (po za zadaniem zdrowego łupnia Włochom i walką u boku Anglików w obronie swego państwa przed Faszystami).
Francuzi to poddali się bez walki (a włosi atakujący od 14 czerwca południe Francji aż się cofnel z wrażenia)...
Po trecie
W USA nawet analfabeta z zapyziałej wsi (gdzie nie słyszano o takich "rewelacjach" jak teoria Darwina) zna kilka dat (chociażby co obchodzi się 4 lipca i na pamiątkie jakiego wydazenia) oraz słowa hymnu narodowego...
U nas nawet najwyzsze osoby w państwie nie znają dobrze hymnu, a jak z łapanki zapytasz ludzi na ulicy "którego roku Polska przyjeła chrzest" to może z 1/3 poda dobrą date (nie mówiąc juz o rozbiorach czy roku w którym Polska stała się Królestwem)...
Więc jezeli system edukacyjny działał tak że każdy kto ukończy edukacje na stopniu liceum (nie wymagajmy zbyt wiele) znał by te daty to byłby to polepszenie ogólnej wiedzy Polaków (nie każdy przecież musi się interesować historią)...
Po czwarte
Jakie autorytety (że Churchil- którego zresztą bardzo cenie jezdził na prochach- benzendrynie- to jest powszechnie wiadomo, podobnie o nałogu tytoniowym czy piciu) ?
Jakie idee (jeżeli interesują Cię zagadnienia metodologi historii to polecam Jerzego Topolskiego, Metodologia historii)...?
Jestem często cyniczny (nie da się ukryć
Po piąte
Wydaje mi się że to nie mnie chodzi o "umniejszenie" naszych dokonań (które były znaczące), tylko tobie zalęży na podkreśleniu zaslóg Polaków...
Po co wkładac sobie do głowy (po raz wtóry) mity i slogany (czy nie uczciwiej-ale napewno truniej- jest pisać mówić o historii starając się za mocno nie uogólniać i zachowywać w miare dużo obiektywizmu- wtedy obraz predstawiany będzie blizszy- choć nadal daleki- do reczywistości). Odróznijmy wreszcie agitacje w "reklamowaniu się" za granicą i w Polsce (w czym pomaga także odpowiednie posługiwanie się faktami historycznymi) od poważnej i rzeczowej dyskusji na tematy związane z historią...
Po szóste...
To że nie mówie o wystawie w Berlinie "wystawa wypędzonych świń" czy że nie bluzgam przy każdorazowym wspomnieniu o ZSRR nie nzaczy że wspieram komunistów (lub sympatyzuje z nimi)...
Jezeli byś się uważnie wyczytywał w to co napisałem (nie zwracając na orografie
Sugerujesz że obwiniam naszych sojuszników z zachodu...?
Przeciez tu nie chodzi o obwinianie kogokolwiek...
Jak zwykle popadamy w skrajności (jeszcze 30 lat temu naszym bratem było ZSRR; teraz ciepło mamy się wypowiadać o Amerykanach i Anglikach- mimo że Roosvelt przyczynił się na równi co Stalin do tego co spotkało Eu ¦rodkową... A gdyby nie Churchil to po wojnie nie stworzono azylu dla żołnierzy z Polskiej armii- tak silne były antypolskie nastawienie w "gabinecie wojennym"; pomijam tez fakt że Anglicy nie wsparli programu stworzenia polskiej armi ze względu na wartośc bojową naszych żołnierzy, ale dlatego że byli na "musiku" po Dunkierce)...
Tu nie można polegac na emocjach (kogo mamy kochać i za co), ale na tym jak przebiegały i z jakim wynikiem pewne zdażenia z przeszłości...
P.S Nie przyszło Ci do głowy że pisząc o tym że "pluje" w twarz poległym (i żyjącym w tamtych czasach) Polakom oraz że symapatyzuje z komunistami, obrażasz mnie...
Czy jak Ty to wolisz- plujesz mi w twarz
Bardzo lubisz uogólniać i generalizować (czyli jeżeli nie napisałem słów z którymi możesz się zgodzić to z urzędu jestem lewakiem i nie szanuje pamięci o naszych przodkach- opamiętaj się).
Mossin napisał(a):A zachodni?? Ci nas również mieli w czterech literach, jednak nieco płyciej. Byliśmy dla nich doskonałym towarem przetargowym z ZSRR, oraz swietną zapchaj dziurą na froncie.
-Mamy mało wojska na froncie?? Rzućmy tam Polaków, wygrają, utrzymają, powalczą, a później sprzedamy ich ojczyzne ZSRR, zeby wujek J się za bardzo nie podirytował. Jak się będą awanturować, to osarży się ich o kolaboracje...
To jest troche bardziej złozony problem...
Amerykanie chcieli przedewszystkim zakończyć wojne z Japonią (do Europy weszli z wojskiem ponieważ uznano że pomoże to szybciej rozprawić się z całą osią)...
W dodatku Amerykanie postanowili wygrać wojne z jak najmniejszymi stratami własnymi w ludziach (zginło 450 tyś amerykanów na tej wojnie). Dlatego Rossvelt godził się na taki a nie inny podział Europy (pozostaje jeszcze dodatkowo kwestia "zjęcie się" przez Rosjan spora japońską armią stacjonująca w Mandżurii- co zresztą uczynili w lecie 1945)... Anglia straciła na pozycji (i to już w 1943). a z Anglikami cały obóz "V" (w tym Polska)... Brak Sikorskiego (zamorodowanego najprawdopodobniej przez sowietów) sprawił ze nie było już osoby która była by aż tak dobrym adwokatem sprawy Polski (na dodatek ten głupi i niepotrzebny podział na obóz sanacji i reszte przy podziale stanowisk
Ogromnym Sukcesem Anglików było to że zachowali wpływy w Grecji (a co do piero myśleć o Czechach czy Polsce)... W takiej sytuacji ZSRR mogło bez problemu przeć jak najdalej w głąb Niemiec
A los Polski był już (niemal) przesądzony w Lutym 1944 roku... (jedynie jakiś cud mogł uchronić Polske przed znalezieniem się w Radzieckiej strefie wpływów).








