Pn 11 lip, 2005 00:44
Ej! ale jedno mi sie tu niepodoba. 50% uczestników forum mówi coś ala "Jak byś był na wojnie to na pewno po pierwszym strzale byś uciekł", a przecież, żeby się na tą wojnę dostać musiałbym przejść szkolenie, które przygotowałoby mnie na coś takiego (np. za niewykonanie rozkazu ataku- kula w głowę). Podczas II wojny światowej zołnierze strzelali na 100 do kwadratowej tarczy- efekt: tylko 5% żołnierzy londujących na plażeach normandi otwarzyło ogień do nieprzyjaciela. Dziś nie strzela się do tarcz, lecz do figur ludzkich, popiersi. Podczas wojny wyszkolony żołnierz nie myśli o tym, że strzela do człowieka takiego jak on, dla niego będzie to popiersie, które na ułamek sekundy pokazuje się i, do którego należy otworzyć celny ogień, aby zaliczyć test(nie dać się zabić, w końcu albo ty, albo on).Dodatkowym efektem są sądy polowe, a więc ci którzy opuściliby pole bitwy długo życiem by się nie macieszyli. Nawet w wojsku polskim dezercja w stanie wojny karana jest śmiercią tak, aby zastraszyć następnych chętnych. Pierwsza osoba, która podczas szturmu natknie się na druty kolczaste ma żucić się na nie, tak aby inni żołnierze po niej przebiegli. Pewnie myślicie o strachu jaki ta osoba musi przeżyć, ale wystarcz spytać się osoby z 1905,1921-23, która brała udział w walce na bagnety, aby usłyszeć, że na początku jest strach, strach i tylko strach, lecz potem zmienia się on w furie, chęć zabicia, aby samemu ocaleć. Te słowa mówił mój ¦.P pradziadek, ktory zmarł dość niedawno, bo 5 lat temu. Nikt nie jest w stanie przewidzieć zachowania się pojedyńczego żołnierza w waruknach wojny, NIKT!. Nikt nie wie kiedy żołnierzowi pusici psychika, może po pierwszym strzale, a być morze gdy zobaczy rozerwane pociskiem ciało. Na pewno nie każdy zgadza się z tą wyślą, więc przeboleje krytykę. Przepraszam za długiego posta, lecz muszę powiedzieć co myślę. W końcu od tego jest forum. Pozdro i wesołych wakacji.
Kto nie może dopiąć celu chodź z rozpiętym
życie nie piści, pieśćmy się sami
Jak się ściemni to ci wyjaśnię