Teraz jest Pt 19 cze, 2026 12:22


Kampania RPG

Tematy nie pasujące do żadnych powyższych kategorii.
  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

Marshal

Major

Major

  • Posty: 882
  • Dołączył(a): Pn 19 lip, 2004 21:03
  • Lokalizacja: K-Lin

PostPt 13 sie, 2004 10:04

Po krótkim przemyśleniu, proponował bym 30 sztuk złota, ale ostatnie słowo tu należy przedewszystkim do jednookiego oraz samego kupca.
Chociaż czy 30 to nie zamało.......?
Obrazek
Offline
Avatar użytkownika

Marker

Pułkownik

Pułkownik

  • Posty: 2006
  • Dołączył(a): So 24 lip, 2004 14:32
  • Lokalizacja: Osaka

PostPt 13 sie, 2004 16:21

30 sz ?? Wydaje mi sie że to troszke mało... Może podciągniemy do 35 sz ??
Z resztą nie chce mi się myśleć.... pogadamy jutro...
i wlazłem do łazienki........
Offline
Avatar użytkownika

Marshal

Major

Major

  • Posty: 882
  • Dołączył(a): Pn 19 lip, 2004 21:03
  • Lokalizacja: K-Lin

PostPt 13 sie, 2004 16:32

Czując wielkie zmęczenie, poszedłem w ślady Markera.
Obrazek

Watchdog

PostN 22 sie, 2004 15:09

Padniety,obolały i całkowicie zmeczony,podszedłem do kupca ,by sie z nim ostatni raz dziasiaj jeszcze skonsultowac ,poruszyłem na krotko temat ,tych dwóch łapserdaków ,pokiwał głową w zamysleniu...i po chwili sie zgodzil na ich wynajem, ja co do nich pewne watpliwości mam ,ale widze że dobrzy z nich szermierze ,chociarz troche narwani ,martwi mnie tylko to czy znowu przez nich jakieś problemy nie beda ,ostatnie pytanie odnośnie wynagrodzenia i odpowiedź kupca ,i już wszystko ustalone .
Rzuciłem ostatnie spojżenie ,na wnętrze oberży ,na śpiących gdzie niegdzie na stołach pijanych klijentów ,na karczmaża,zmęczonego i ziewajacego który wycierał kufle po piwie,na chwile moją uwage przyciagnoł stolik w rogu ,gdzie 3 osobników ,wtym ten co nas wyprowadził razem z olbrzymem na zewnątrz ,bardzo głośno debatowało ,przy tym śmiejąc się i gestykulując ,na zewnątrz deszcze ani na chwile nie przestawał padac ,żołnierze królewscy wsiadali na konie,zbierając się do odjazdu opatulując sie szczelnie płaszczami przeciwko wodzie deszczowej ,moczacej ją strasznie...
...Udałem sie na góre ,w pokoju zastała mnie pełna wanna przyjemnie ciepłej wody oraz mięciutkie ,suche łóżko.... leżąc w wodzie ,patrzyłem na żółty płomień kaganka oliwnego ,oświetlajacy jak na takie małe źródło światła znacznie pokój, zmagałem się z snem ,prawie przysypiajac ,ale obudziły mnie z półsnu kroki jakiegoś gościa wracajacego do swojego pokoju ,jagże głośne ,ciezkie,zapewne podbite buty ,nie równy krok wskazujacy na nietrzeźwy stan osobnika ,i ta stara drewniana podłoga ,obudziły by nawet martwego... .Woda wystygła,
wyszedłem z wanny ,nałożyłem pantalony ,położyłem sie do łóżka modląc sie do bogów ,by jutro nas takie przygody nie spotkały.....
...szumiący ,padający rzęśliwie deszcz na dach, szumiał usypiajaco ,zaczołem myślami uciekać w mą przeszłośc...gdy jako młodzik <zieeeeeew> ,gdy jako młodzik zatrudniłem się u pewnego baronaby jego stada ofiec pędzone do portowego miasta Ghutriedda na skup ,pilnowac jako pasterz i obrońca ,i była tam taka dziewka <zieeeeeeew> ,ale miała fajne cycki , spodobałem jej się i wtedy gdy jagód poszliśmy nazbierać <zieeeeeew> dała mi......... hrrrr...... hrrrr..........
Offline
Avatar użytkownika

Marker

Pułkownik

Pułkownik

  • Posty: 2006
  • Dołączył(a): So 24 lip, 2004 14:32
  • Lokalizacja: Osaka

PostCz 02 wrz, 2004 18:45

palące promienie słońca wdzierające się przez uchylone okno obudziły mnie następnego ranka...
Ledwo wstałem z łóżka a już zaczęło mnie wszystko boleć od głowy w dół. "tochyba po wczorajszych dyrdymałach" pomyślałem. Ubrałem się i cieżkim krokiem zturlałem się na dół... Podszedłem do stolika gdzie siedzieli już Marius, Szyszek i jakiś gostek (chyba kupiec)...
Pomyślałem że czas uzgodnić za ile i za ile będziemy robić...
-na wstępie proponuje 35 sz...
Obrazek

"Jako arabski gej-satanista zmarzniete uszy wolę sobie ogrzewać przy płonacym kościele "
Offline
Avatar użytkownika

MaRcin

Major

Major

  • Posty: 966
  • Dołączył(a): Śr 21 lip, 2004 09:45

PostPt 03 wrz, 2004 11:46

Po całonocnej ulewie dzień nastał pogodny. Słońce zaglądało przez otwarte okna do karczmy. Niewielu gości siedziało na dole – większość spała w swoich pokojach. Ciepłe, rześkie powietrze znacząco poprawiało nastrój.
Marker schodząc ze schodów zauważasz przy jednym ze stolików Maiusa, Szyszka i jeszcze jakiegoś mężczyznę. Gdy podchodzi bliżej zauważasz, że jest to tylko jeden z podwładnych Mariusa. Najemnik zauważając cię podnosi się, poklepuje Mariusa po plecach wychodzi. Postanawiasz zająć jego miejsce...
Mimo radosnego poranka obaj mają skwaszone miny. Szyszek wygląda tak jakby pokutował za wszystkie libacje w których brał udział. Zasępiony Marius tępo patrzy w stół. Wydaje się, że nie zauważają nawet twojego przyjścia. Dopiero po chwili odzywa się Marius.
żadnego alkoholu krasnoludzie, aż dojedziemy do celu. Zrozumiano? Masz tu – podaje kufel pełen jakiejś cieczy – to samo co pije Szyszek.. Na wzmocnienie – i uśmiecha się krzywo. – specjał naszego kucharza.
Szyszek czujesz jak wszystko cię boli, ale najbardziej głowa. To ona nie daje ci spokoju. Nie możesz się skoncentrować. Szczęśliwie udało ci się przespać prawie całą noc, ale teraz bóle nasiliły się. Masz nadzieję, że napój sporządzony przez waszego – teraz skoro już dołączyliście do karawany – możesz chyba go tak nazywać – kupca pomoże. Ma silnie bukszpanowy zapach uderza do nozdrzy. Z całą pewnością stwierdzasz, że pijałeś już lepsze rzeczy. Ale podobno ma zacząć działać „niedługo po wypiciu”...
Marius jesteś zły... bardzo zły... nie dość, że obolały po wczorajszej walce, to jeszcze nie udało ci się zaciągnąć żądnej dziewki do swojego pokoju – czyli noc stracona, ale najgorsze jest to, że nikt się z tobą nie liczy. Jako dowódca ochrony powinieneś być informowany o wszystkim co się dzieje. A tu taka niespodzianka. Twój pracodawca dogadał się z kilkoma kupcami i teraz karawana znacząco zwiększyła się . Szkoda tylko, że nie zwiększyła się liczba ochroniarzy... Bardzo ci się nie podoba w jaki sposób potraktowano takiego specjalistę jak ty... trudno masz tylko dwóch nowych ludzi do ochrony i 3 nowe wozy co w sumie daje 9 wozów, grubo ponad 20 kupców i tylko 8 ludzi do obrony... byłoby więcej, gdyby nie atak na karawanę dwa dni temu...
Z zamyśleń wyrywa cię siorbanie krasnoluda. Za chwilę powinniście ruszać... jest jeszcze coś do zrobienia?
Good Times Gone

Watchdog

PostWt 07 wrz, 2004 00:22

..."Wy dwaj pokazaliście,wczoraj z kim mam doczynienia ,może i siepacze z was dobrzy.....ale"
Szybko przed oczami mi przebiegła wczorajsza walka,i odrazu puszczone wodze wyobraźni przedstawiły mi obraz z ostatniego ataku na karawane,i tych dwóch łapserdaków w roli ochrony,....,ich walke,może jak by oni byli,a nie ci trzej bracia,których od śmierdzacej stajni szlacheckiej żadza przygód odciagneła,i którym te przygody się tam na trakcie skaczyły.Kolejny wspaniały pomysł kupca,chciał zaoszczedzić,hmm.....może gdyby na miejscu tego rudego,chuderlaka który od jednego cięcia stracił głowe ,był ten krasnolud.....ale zaraz zaraz krasnolud jest od tego chlopaczka świetej pamieci ,niech Trafgra będzie mu łaskawa , jest właśnie o głowe niższy...he he he,ciecie i tak by nie doszło..
...Z zamyslenia wyrwało ,mnie dziwne spojzenie tych dwóch.......
..."Ale...ale klopotów z wami przez ostatni wieczór mialem co nie miara ,jeden jakieś niewyrownane rachunki ma z przerosnieta swinia ,a drugi ma niesamowity dar wyłażenia z gówna a wchodzenia w dół z gnojem,co pokazał wczoraj w czasie konfrontacji z "Królewskimi" ,dziura na palca w plecach moich teraz mnie w tym uświadamia,a ten pisaek to mi jeszcze trzeszczy w zebach po kompieli blotnej....
Nie wiem ,czy czasem przezwas nie bedzie wiecej klopotów w czasie eskorty ,a to mi i kupcom jest wcale nie na ręke....
...Ale was zatrudniam ,proponuje jako zaplate 26 zlotych monet ,kupiec nie zabardzo jest przyhylny żeby was brać wogule do tej wyprawy ,ale go przekonałem i cene taką jak teraz też musiałem wytargować,wiec radze wam nie zwaracać się z tym problemem do niego ,bo mozecie wrócić tu bez kasy i roboty ,a tego bysmy nie chcieli......."
...Pakujcie sie zaraz ruszamy ,i niema już zadnej dyskusji co do wynagrodzenia....bo po wczorajszych ekscesach miecz przez was zaszczerbiłem ,a i sinców i stluczeń ,też zakosztowałem.....
....Mam nadzieje ze reszta podruży przebiegnie spokojnie...."
Wstałem i wyszedłem z tawerny,rzucajac ostatnie spojzenie na dziewke ,a dokladnie na jej cycki, ktore ledwo miesciły sie w tym dekoldzie, która to szpiesznie z zkwaszona miną szla ze szmata ,by zetrzeć to co napluł krasnolud ,bioracy pierwszy głeboki łyk specjału naszego kucharza...
Poszedłem zobaczyć nowe wozy,jakie dołaczyły do naszej karawany, a może sie uda podejzec co tam ci kupcy na nich wiozą.....
Offline
Avatar użytkownika

Marshal

Major

Major

  • Posty: 882
  • Dołączył(a): Pn 19 lip, 2004 21:03
  • Lokalizacja: K-Lin

PostN 12 wrz, 2004 19:03

Poszedłem w ślady jednookiego - oglądam dokładnie karawanę i chcę dowiedzieć się czegoś o ładunku, szukam sobie też jakiegoś miejsca....
Obrazek
Offline
Avatar użytkownika

wowo

Kapral

Kapral

  • Posty: 52
  • Dołączył(a): Cz 26 sie, 2004 19:41

PostCz 18 lis, 2004 11:41

Nagle ktoś kichnął...
Offline
Avatar użytkownika

Marshal

Major

Major

  • Posty: 882
  • Dołączył(a): Pn 19 lip, 2004 21:03
  • Lokalizacja: K-Lin

PostPt 13 maja, 2005 18:21

Nazajutrz wszystcy poszli z rańca do pobliksiego Pubu i storpedowali się do nieprzytomności, wyrywali drewniaki (takie panie co lecą na ładne karety) oraz obrażali zbieraczy grzybów i jagód w niedalekim gaju. Po obiedzie krasnal dostał czerwonki, jednooki wytrzeszczu z zezem decentrycznym a ja od tej zgniłej świni orzygałem krasnoluda jeszcze większego od naszego i tak mi wpier*** że usiąśc nie mogłem przez 3 godziny przez to też straciłem jeden pkt siły ale zyskałem jeden inteligencji - już więcej nie obrzygam silniejszego odemnie.
Obrazek
Offline
Avatar użytkownika

MaRcin

Major

Major

  • Posty: 966
  • Dołączył(a): Śr 21 lip, 2004 09:45

PostWt 10 sty, 2006 00:08

dość pierdzenia w stołek :P zobaczymy gdzie tym razem uda nam się dotrzeć....

skończyliśmy na tym, jak po nocnej imprezie przygotowujecie się do dalszej drogi jako ochrona kupców...



Ranek jest rześki i słoneczny. Ostatnie krople – jedyne wspomnienie wczorajszej burzy spływają z dachu. Buty toną w błotku aż miło. Zapowiada się uroczy dzień....

...Wygląda na to, że wszystkie towary są już zapakowane na wozach. Kupcy są nad wyraz dobrze zorganizowani – miło że chociaż tą umiejętność opanowali. Zaprzęgi zakryte dość lichym, ubłoconym materiałem uniemożliwiają wam podejrzenie jakie to towary ochraniacie. Kupcy unikają odpowiedzi. Nie ufają wam. Oni nigdy nikomu nie ufają – taki zawód. Po chwili rezygnujecie z zadawania pytań. Towar przestaje was obchodzić – przynajmniej takie chcecie stwarzać wrażenie. A wyobraźnia pracuje... nie chcecie teraz myśleć o skarbach jakie tam mogą się znajdować. Powoli obchodzicie całą karawanę. Nic specjalnego nie przykuwa waszej uwagi. Nowe wozy niczym się nie wyróżniają.
Kupcy powoli schodzą się i zajmują miejsca w wozach. Ostatnie zadanie przed wyruszeniem – szef ochrony musi przydzielić zadania swoim podkomendnym i można ruszać. Krasnoluda trzeba będzie umiejscowić w którymś z wozów, bo wolnego wierzchowca już nie ma, a poza tym kto to widział krasnoluda na koniu? Na kucyku chyba :) Szyszek wzrokiem szuka swojej szkapy. Jest. Przygotowana do drogi. Trochę nerwowa ale pewnie zaraz jej przejdzie.
Wszystko gotowe? Możecie ruszać?...

Wygląda to na lekki falstart, ale nie mam na to większego wpływu. W ciągu najbliższego tygodnia kampania nie ruszy
Good Times Gone
Poprzednia strona

Powrót do Off-topic

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: TamiePuccio i 14 gości