Wczoraj było zajebiście. Po prostu jak za "starego" ACPL'u - łupanie do 4 (i jeszcze potem KillHouse'y do 5 z "kotami").
Mustang - żałuj, żeś poszedł. Mimo, że byłem bullet magnet - wieczór był świetny. Klimatem, zabawą, pif-pafem.
DZIŚ POWTÓRKA 
Tylko lepiej i będę w pełni na grze skupiony i nie będę się bawić w zjadające FPS streamy*

*conajmniej jeden z wirtualnych zgonów nastąpił, gdy w momencie walki stream mi zjechał FPS'y do 4.
Bochka bass, bochka bass, bochka bochka bass bass. Sick fuckers

Dla Luttera wprowadzenie jak ulał
