Hm, wczoraj było zdrowo. Frekwencja może nie była jakaś wybitna, ale za to graliśmy 7 godzin ;D Naładowałem armowe akumulatorki, bo na tym weekendzie się już niestety nie pojawię - przygotowania do poniedziałkowego egzamu.
I tak:
Enfield Show: Jakoś zadziwiająco łatwo poszło. Pewne straty były, ale nie powstrzymało nas to od podarowania brudasom 'darmowej tuby w ryj' ;p Grałem medykiem i nie strzeliłem ani razu, jak praktycznie na wszystkich misjach dzisiaj. A wy złośliwie nie chcieliście się dawać ranić, i plątałem się jak smród po gaciach ;p
Argeny Attack: Czy jak ta misja się nazywała

Ładny początek, po czym ppanc failfest. Rurowi narzekali, że punkt celowania jest zupełnie inny, niż w ACE'owych rurach. Zdobyliśmy wioskę, duże straty, tym razem to my dostaliśmy tubę.
W zasadzie wszystko fajnie, tylko Jony po stracie dowódcy za bardzo się zbijały w kupkę. No, ale każdy chciał się schować za tym pieprzonym kamieniem, jak M113 i Bradley zaczęły swój zerg rush ;p
Most: Brawa dla Gustlika! Klimatyczna misja. Trochę głupio zginąłem, ale przynajmniej trupkowi Szajdera nie było smutnie leżeć samemu, miał kolegę obok ;p No i Hind się nie pojawił ;(
Wilki i Orły: Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że pójdzie tak gładko. Elegancko wbiliśmy go Griszino i je wyczyściliśmy. Zapewne kwestia wsparcia naszego Hokuma, no i randomizacji misji. Poza tym nie wystrzeliłem ani raz - medyk

No i szkoda błędu z fotelami katapultowanymi.
Bestia: W końcu się udało! Misja wypełniona, konwój rozbity, my przeżyliśmy. Aczkolwiek było gorąco, bo niedobitek z posterunku postanowił wrócić w najgorszym możliwym momencie, i musieliśmy zdradzić nasze pozycje. BMP ślicznie przeorało stację, obecni tam (w tym i moja skromna osoba

) mieli szczęście, że przeżyli, bo z samego budynku zostały trzy ściany.
Nawiasem mówiąc, w tej misji mi failowały wyrzutnie - na samym początku chciałem przekazać nasz rosyjski priwiet w stronę posterunku za pomocą Trzmiela, jednak nie wystrzelił, pomimo wypełnienia wszystkich potrzebnych czynności. Potem w RPG nie miałem siatki celowniczej w lunecie i musiałem się posługiwać iron sightami, co skończyło się pudłem.
edit
Zapomniałem jeszcze o misji bodajże Damiana, gdzie szturmowaliśmy wyspę jako USMC, ale spuśćmy na to zasłonę milczenia, bo dostaliśmy taki smutny wpiernicz, że głowa boli.