Ostatnio zacząłem się zastanawiać nad lekkim odświeżeniem sypialni i szukam czegoś, co nie będzie standardowe, ale jednocześnie nie przytłoczy całego wnętrza. Trafiłem przypadkiem na temat sufitów napinanych i przyznam, że trochę mnie to zaintrygowało. Szczególnie jeśli chodzi o
sufit napinany w sypialni, bo wydaje się, że może stworzyć naprawdę fajny klimat do odpoczynku. Widziałem różne inspiracje z delikatnym podświetleniem i wyglądało to bardzo spokojnie, wręcz relaksująco. Zastanawiam się tylko, czy to nie jest rozwiązanie bardziej „na pokaz” niż do codziennego użytkowania. Czy taki sufit nie rozprasza wieczorem, kiedy chce się po prostu wyciszyć? No i jak to wygląda pod względem praktycznym – czy jest trwały i łatwy do utrzymania? Z jednej strony brzmi to jak coś, co może kompletnie odmienić atmosferę w sypialni, a z drugiej nie chcę przesadzić z efektem. Może ktoś z Was też się nad tym zastanawiał albo ma jakieś przemyślenia? Warto iść w tym kierunku?