Teraz jest Pn 20 kwi, 2026 08:35


Brak chętnych do gry w coopy?

Archiwum działów sekcji Operation Flashpoint
  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

Arika

Major

Major

  • Posty: 515
  • Dołączył(a): Cz 05 sie, 2004 21:40
  • Lokalizacja: Lublin/Wisznice

PostPn 06 gru, 2004 15:26

alderous napisał(a):Ergo liczy się nie to czy gram, ale to co inni myślą o mojej grze? Lub ujmując to inaczej: nie mam przyjemności z gry jeśli inni nie uważają, że jestem "wymiatacz"?


Doskonale to ująłeś i według mnie to doskonała konkluzja do tematu dlaczego coopy są tak mało rozpowszechnione
Offline
Avatar użytkownika

alderous

Pułkownik

Pułkownik

  • Posty: 1784
  • Dołączył(a): Cz 19 sie, 2004 13:20
  • Lokalizacja: Łódź

PostPn 06 gru, 2004 15:31

Przezdziebło napisał(a):Jakoś nie bardzo do mnie przemawia sugerowany podział: klany grają ctfy i c&h, "stowarzyszenia" (kluby?) zaś coopy...


Róznica jest i to spora, a właściwie może być, bo ciężko podać przykład. Spróbuj podać wymagania jakie są konieczne by zaistniał klan. Potrzeba chyba z 8 w miarę aktywnych klanowiczów, stronę klanową, treningi przynajmniej raz w tygodniu i oczywiście dosyć dobry serwer który udźwignie te parenaście osób (nie musi to być serwer klanu, ale trzeba raz na jakiś czas do takiego serwera mieć dostęp).
Z drugiej strony mamy takie "stowarzyszenie", które może się składać i z czterech ludzi (czemu nie?), nie jest limitowane żadnymi terminami (mogą bez problemu zawieścić działalność na miesiąc i grać w takim dniu jaki im pasuje - w końcu im mniej osób tym łatwiej ustalić termin), aby sobie zagrać wystarczy np. taki sprzęt jak ja mam. Coś takiego jest o wiele łatwiej zorganizować, ale musi istnieć potrzeba organizowania się. CFOG nie jest dobrym przykładem i mówiąc o "stowarzyszeniach" nie miałem na myśli czegoś takiego jak CFOG, lecz coś w o wiele mniejszej skali (bez strony, tłumu uczestników i "ideologii").

Przezdziebło napisał(a):Z powodu dość skrystalizowanej formy polskiej sceny i faktu, że większość aktywnych graczy w jakiejś formacji już jest, "stowarzyszenie", o którym mówisz, na logikę winno być organizacją ponadklanową.


Nie zgodzę się z tym :) Może tak to wygląda ze strony klanowicza, ale jest sporo ludzi którzy:
a) nie chcą rywalizować
b) nie mają czasu na regularne treningi
c) nie pociągają ich rozgrywki typu CTF, C&H itd..
W przeciwieństwie do grania "klanowego" w coopach wcale nie trzeba prezentować jakiegoś "poziomu" gry - wystarczy być chętnym do współpracy i subordynowanym.

Przezdziebło napisał(a):Ponadto aby grać coopy tak naprawdę nie potrzeba żadnego "stowarzyszenia". O ile w rywalizacji z "żywymi ludźmi" w ramach ligii przynależność klanowa, z reguły łącząca się ze zgraniem i wspólnym wykonywaniem uprzednio zaplanowanych taktyk, jest konieczna, to byle misję cooperative może zagrać byle grupa. Szarego (przepraszam za to słowo, ale idzie mi o uogólnienie) gracza od święta zadowoli i sesja z "niezrzeszonymi" kolegami. Nie trzeba zaplecza, omawianych taktyk, czasem wystarczy po prostu chętny admin i zebrana "na hura" grupa ("a może jakiegoś coopa?").


Chyba rzeczywiście to jest powód. Chciałbym żeby to brak osób skłonnych do organizowania takich stowarzyszeń był przyczyną, ale to raczej mało realne. Po prostu zdecydowana większość jest całkowiecie szczęśliwa z takiego stylu grania coopów i raczej nie ma amatorów planowania gry z wyprzedzeniem i doskonalenia się w ramach stałych składów.

Mimo wszystko jednak z mojej obserwacji wynika, że coopy organizowane w ten sposob często nie wypalają. Jesli grają osoby, które się znają (w ramach klanu, rywalizacji miedzy klanowej ect.) i posiadające pewien "staż" to problemów raczej nie ma. Natomiast w przypadku osób niedoświadczonych i spotykających się pierwszy raz kończy się to prawie zawsze niepowodzeniem. Stąd też bierze się prawdopodobnie chęć niektórych do grania w CFOGu ("bo im to się udaje"). Ponadto przekonanie o tym że "można skrzyknąć ekipę i zagrać coopa" bierze się stąd, że grają też zazwyczaj te same osoby - jest pewna hierarchia i wszyscy się znają. Natomiast gdyby dać takie ogłoszenie na tym forum to prawie na 100% coop byłby "niewypałem" - spotkały by się osoby, które prawie się nie znają (z gry) i powstały by spore "tarcia" związane z niechęcią niektórych do podporządkowania się.
Offline
Avatar użytkownika

Przezdzieblo

Chorąży

Chorąży

  • Posty: 107
  • Dołączył(a): Cz 22 lip, 2004 00:17

PostPn 06 gru, 2004 17:58

alderous napisał(a):
Przezdziebło napisał(a):Jakoś nie bardzo do mnie przemawia sugerowany podział: klany grają ctfy i c&h, "stowarzyszenia" (kluby?) zaś coopy...


Róznica jest i to spora, a właściwie może być, bo ciężko podać przykład. Spróbuj podać wymagania jakie są konieczne by zaistniał klan. Potrzeba chyba z 8 w miarę aktywnych klanowiczów, stronę klanową, treningi przynajmniej raz w tygodniu i oczywiście dosyć dobry serwer który udźwignie te parenaście osób (nie musi to być serwer klanu, ale trzeba raz na jakiś czas do takiego serwera mieć dostęp).


Nie :) Wszystko zależy od klanu - jeden drugiemu nierówny. Są takie, które graczy biorą z branki, z ogłoszenia, często nie znając ani człowieka, ani jego umiejętności. Są też ogranizacje właściwie towarzyskie, zawiązane przez kolegów, do których z czasem doszlusowali inni spoza realnego kręgu znajomości. Bywają też takie klany, u których początku legła po prostu dobra zabawa na serwerze - i gracze postanowili, że zależy im na wspólnej ze sobą grze.
Strona klanowa, treningi raz w tygodniu, 8 aktywnych klanowiczów - to się przydaje, gdy klan ma aspiracje ligowe, ale można być w klanie i bez rywalizacji i lig. Tak wyglądał polski Flashpoint przez całkiem długi czas.


alderous napisał(a):Z drugiej strony mamy takie "stowarzyszenie", które może się składać i z czterech ludzi (czemu nie?), nie jest limitowane żadnymi terminami (mogą bez problemu zawieścić działalność na miesiąc i grać w takim dniu jaki im pasuje - w końcu im mniej osób tym łatwiej ustalić termin), aby sobie zagrać wystarczy np. taki sprzęt jak ja mam. Coś takiego jest o wiele łatwiej zorganizować, ale musi istnieć potrzeba organizowania się. CFOG nie jest dobrym przykładem i mówiąc o "stowarzyszeniach" nie miałem na myśli czegoś takiego jak CFOG, lecz coś w o wiele mniejszej skali (bez strony, tłumu uczestników i "ideologii").


"Stowarzyszenie" to już jakaś organizacja, współpraca ujęta w jakichś ramach - choćby stosunkowo luźnych. Na dobrą sprawę część klanów spełniało (lub nawet spełnia) te warunki.
Pozostańmy przy Twoim przykładzie. 4 miłosników kooperacji, nie wiązanych żadnymi terminami. Cóż, jeżeli faktycznie nie będą związani żadnymi terminami, prawdopodobieństwo, że się spotkają na serwerze ponownie, jest niewielkie. Prawda, mogą umówić się na wspólną grę, ale czy do tego trzeba jakiejkolwiek zinstytucjonalizowanego "stowarzyszenia"? Starczy forum albo netowy komunikatow w rodzaju gg. Z kolei niewielka liczebność takiej hipotetycznej grupy, kierowanie się wyłącznie tym, że komuś akurat "pasuje" powodowałoby, że do wspólnej gry dochodziło by rzadko (inną sprawą jest fakt, że nawet w stosunkowo dużych klanach, nawet polskich, udaje się czasem znaleźć termin, w których ludziom "pasuje" - nikt nikogo na trening siłą nie ciągnie ;)). Po cóż zatem mnożyć byty i zakładać "papierową" formację?
Do coopów (czasem bardzo udanych) wystarczy grupa chętnych, serwer, ew. komunikator i voila. Nie ma powodu zawiązywać jakiejkolwiek struktury - chyba że zależy nam na podniesieniu jakości wspólnej gry i możliwemu zintensyfikowaniu poszczególnych jej aspektów (np. realizmu; idea przyświecająca CFOG-owi), wypracowaniu jakiejś ideologii, etc.


alderous napisał(a):
Przezdziebło napisał(a):Z powodu dość skrystalizowanej formy polskiej sceny i faktu, że większość aktywnych graczy w jakiejś formacji już jest, "stowarzyszenie", o którym mówisz, na logikę winno być organizacją ponadklanową.


Nie zgodzę się z tym :) Może tak to wygląda ze strony klanowicza, ale jest sporo ludzi którzy:
a) nie chcą rywalizować
b) nie mają czasu na regularne treningi
c) nie pociągają ich rozgrywki typu CTF, C&H itd..
W przeciwieństwie do grania "klanowego" w coopach wcale nie trzeba prezentować jakiegoś "poziomu" gry - wystarczy być chętnym do współpracy i subordynowanym.


Punkt a) pomińmy. Przynależność do klanu czasem oznacza wyrzeczenie się rywalizacji między graczami i przeniesienie punktu ciężkości na konkurowanie między poszczególnymi formacjami - co już jest inną jakościową rywalizacją.
Punkt b)... cóż, brak czasu i regularności potrafi "zarżnąć" każdą strukturę, czy nazwiemy ją klanem, czy "stowarzyszeniem". Do tanga trzeba dwojga - do kooperacji też. Już dwóch graczy bez wolnego czasu i skłonności do kompromisu będzie miało problem - a co dopiero mówić o czterech lub więcej?
Punkt c) - jeżeli nie sprawia im przyjemności uczestniczenie w rozgrywkach typu ctf i c&h to zapewne stronią od publicznych serwerów, gdzie te rodzaje gry przeważają. A zatem być może tak naprawdę nic o liczebności takich "stowarzyszeń" nie wiemy - bo po prostu grają sobie na Lanie i w żaden sposób się nie afiszują. Jest też inna możliwość - cooperative OFP nie jest aż tak nęcącą propozycją, aby ten rodzaj rozgrywki był wyłącznym. Stąd gracze uganiają się za "szmatkami" na codzień, a w coopy grają od święta.
Znam osoby, które wycofały się z rozgrywek ligowych, które darzą niechęcią wspomniane popularne rodzaje rozgrywek, co jednak nie przeszkadza im jednocześnie być w klanie i bawić się podczas misji cooperative.
Co do poziomu... klan klanowi nierówny. Są takie organizacje, gdzie tzw. skill nie jest ważny - przynajmniej do czasu pierwszego wspólnego lania ;) Z drugiej strony nawet doświadczonym graczom zdarza się "zarżnąć" coopa.
Sprubujmy podsumować:
1) "stowarzyszeń" jest mało, bo niewielu graczy spełnia wymienione przez Ciebie warunki
2) część graczy spełniających przez Ciebie warunki ma niewiele czasu, co stoi na przeszkodzie w porozumieniu się z im podobnymi i założeniu "stowarzyszenia"
3) jeżeli jednak zbierze się grupa miłośników coopów, to nie zawsze odnajdą sens w tworzeniu osobnego "stowarzyszenia", bez jakiegokolwiek zaplecza, ideologii etc.
4) jeżeli taka grupa mimo wszystko powstanie, swoje cele przeważnie będzie realizować poza publicznymi serwerami, na których królują rozgrywki w rodzaju ctf/c&h bądź też są odbywają się sesje cooperative w ramch dużych, zorganizowanych "stowarzyszeń" ponadklanowych - a zatem szanse, że o owej grupie będzie nam dane usłyszeć, drastycznie maleją
Stąd wniosek, że na opanowanej przez organizacje klanowe tzw. polskiej scenie OFP największe szanse powodzenia i uzyskaniu rozgłosu (celowo lub nie) mają grupy z założenia ponadklanowe - tako rzecze praktyka ;)


alderous napisał(a):
Przezdziebło napisał(a):Ponadto aby grać coopy tak naprawdę nie potrzeba żadnego "stowarzyszenia". O ile w rywalizacji z "żywymi ludźmi" w ramach ligii przynależność klanowa, z reguły łącząca się ze zgraniem i wspólnym wykonywaniem uprzednio zaplanowanych taktyk, jest konieczna, to byle misję cooperative może zagrać byle grupa. Szarego (przepraszam za to słowo, ale idzie mi o uogólnienie) gracza od święta zadowoli i sesja z "niezrzeszonymi" kolegami. Nie trzeba zaplecza, omawianych taktyk, czasem wystarczy po prostu chętny admin i zebrana "na hura" grupa ("a może jakiegoś coopa?").

Chyba rzeczywiście to jest powód. Chciałbym żeby to brak osób skłonnych do organizowania takich stowarzyszeń był przyczyną, ale to raczej mało realne. Po prostu zdecydowana większość jest całkowiecie szczęśliwa z takiego stylu grania coopów i raczej nie ma amatorów planowania gry z wyprzedzeniem i doskonalenia się w ramach stałych składów.


Albo po prostu nie mają czasu. Współpraca w jakichkolwiek ramach zmusza do kompromisu, do tego, aby "pasowało nam czasem wtedy, kiedy pasuje koledze".
Osobom nieszczęśliwym ze wspomnianego stylu gry w trybie cooperative pozostają próby założenia własnego "stowarzyszenia" (i znowu, raczej łączącego członków różnych klanów, bo ich jest po prostu wielu), ew. realizacji się w ramach własnego klanu (dotyczy tych, którzy przynależą) albo dołączenie do już istniejących "stowarzyszeń" (mających charakter ponadklanowy, złożonych z graczy, którym różne rodzaje rozgrywki w OFP nie są obce).


Mimo wszystko jednak z mojej obserwacji wynika, że coopy organizowane w ten sposob często nie wypalają. Jesli grają osoby, które się znają (w ramach klanu, rywalizacji miedzy klanowej ect.) i posiadające pewien "staż" to problemów raczej nie ma. Natomiast w przypadku osób niedoświadczonych i spotykających się pierwszy raz kończy się to prawie zawsze niepowodzeniem. Stąd też bierze się prawdopodobnie chęć niektórych do grania w CFOGu ("bo im to się udaje"). Ponadto przekonanie o tym że "można skrzyknąć ekipę i zagrać coopa" bierze się stąd, że grają też zazwyczaj te same osoby - jest pewna hierarchia i wszyscy się znają. Natomiast gdyby dać takie ogłoszenie na tym forum to prawie na 100% coop byłby "niewypałem" - spotkały by się osoby, które prawie się nie znają (z gry) i powstały by spore "tarcia" związane z niechęcią niektórych do podporządkowania się.


Owszem.
Offline
Avatar użytkownika

alderous

Pułkownik

Pułkownik

  • Posty: 1784
  • Dołączył(a): Cz 19 sie, 2004 13:20
  • Lokalizacja: Łódź

PostPn 06 gru, 2004 19:50

Przeździebło napisał(a):"Stowarzyszenie" to już jakaś organizacja, współpraca ujęta w jakichś ramach - choćby stosunkowo luźnych. Na dobrą sprawę część klanów spełniało (lub nawet spełnia) te warunki.
Pozostańmy przy Twoim przykładzie. 4 miłosników kooperacji, nie wiązanych żadnymi terminami. Cóż, jeżeli faktycznie nie będą związani żadnymi terminami, prawdopodobieństwo, że się spotkają na serwerze ponownie, jest niewielkie. Prawda, mogą umówić się na wspólną grę, ale czy do tego trzeba jakiejkolwiek zinstytucjonalizowanego "stowarzyszenia"? Starczy forum albo netowy komunikatow w rodzaju gg. Z kolei niewielka liczebność takiej hipotetycznej grupy, kierowanie się wyłącznie tym, że komuś akurat "pasuje" powodowałoby, że do wspólnej gry dochodziło by rzadko (inną sprawą jest fakt, że nawet w stosunkowo dużych klanach, nawet polskich, udaje się czasem znaleźć termin, w których ludziom "pasuje" - nikt nikogo na trening siłą nie ciągnie ). Po cóż zatem mnożyć byty i zakładać "papierową" formację?
Do coopów (czasem bardzo udanych) wystarczy grupa chętnych, serwer, ew. komunikator i voila. Nie ma powodu zawiązywać jakiejkolwiek struktury - chyba że zależy nam na podniesieniu jakości wspólnej gry i możliwemu zintensyfikowaniu poszczególnych jej aspektów (np. realizmu; idea przyświecająca CFOG-owi), wypracowaniu jakiejś ideologii, etc.


Ech...to raczej nieporozumienie. Nazwa "stowarzyszenie" nie miała sugerować, że uważam za istotne jakieś ukonstytuowanie działalności takiej grupy. Takie elementy jak nazwy, statuty itd. uważam za całkowicie zbędne, a wręcz świadczące o tym, że właśnie nie o samo granie chodzi, a tylko o "pokazanie się" w środowisku.
Określenie "stowarzyszenie" miało jedynie sugerować stałą grupę ludzi, która komunikuje się wzajemnie i umawia na wspólne granie, choćby za pośrednistwem komunikatora albo forum. Jedyny problem to konieczność nie afiszowania się ze swoją "działalnością" aby uniknąć nieproszonych gości "z zewnątrz".

Przeździebło napisał(a):Punkt a) pomińmy. Przynależność do klanu czasem oznacza wyrzeczenie się rywalizacji między graczami i przeniesienie punktu ciężkości na konkurowanie między poszczególnymi formacjami - co już jest inną jakościową rywalizacją.


Ale rywalizacją pozostaje, a poza tym rywalizacja w obrębie samego klanu też istnieje i istnieć powinna, bo to mobilizuje do podnoszenia swoich umiejętności. To w jakim stopniu jest to uciążliwe zależy już od danej osoby i od atmosfery jaka panuje w klanie (zapewne im bardziej podkręca sie rywalizację tym atmosfera robi się gorsza). Działają tu mniej więcej te same mechanizmy, co w każdym innym sporcie.

Przeździebło napisał(a):Punkt b)... cóż, brak czasu i regularności potrafi "zarżnąć" każdą strukturę, czy nazwiemy ją klanem, czy "stowarzyszeniem". Do tanga trzeba dwojga - do kooperacji też. Już dwóch graczy bez wolnego czasu i skłonności do kompromisu będzie miało problem - a co dopiero mówić o czterech lub więcej?


Różnica jest niewielka, ale na tyle wyraźna, że nie można postawić znaku równości. W każdym razie tak jak w przypadku rozważania warunków jakie musi spełniać klan, wszystko zależy od tego jakie aspiracje ma tenże klan - jeśli wysokie to różnica pomiędzy nim a takim "stowarzyszeniem" była by w tym względzie duża.

Przeździebło napisał(a):Punkt c) - jeżeli nie sprawia im przyjemności uczestniczenie w rozgrywkach typu ctf i c&h to zapewne stronią od publicznych serwerów, gdzie te rodzaje gry przeważają. A zatem być może tak naprawdę nic o liczebności takich "stowarzyszeń" nie wiemy - bo po prostu grają sobie na Lanie i w żaden sposób się nie afiszują.


Właśnie dlatego nie stawiałem tezy, że takich grup nie ma, ale wprost pytałem w pierwszym post'cie czy takie grupy działają nie afiszująć się z tym.

W każdym razie z twoim podsumowaniem zgadzam się w zupełności. Takie grupy z oczywistych względów muszą nie afiszować się zbytnio ze swoją działalnością, albo stać się czymś w rodzaju CFOGu (czyli zinstytucjonalizować się). Mimo wszystko byłbym bardzo zdziwiony gdybyby istnienie takich grup zostało utrzymane w tajemnicy i dlatego podejrzewam że po prostu nie istnieją.
Offline
Avatar użytkownika

Eddie

Szeregowy

Szeregowy

  • Posty: 24
  • Dołączył(a): N 05 gru, 2004 23:22

PostŚr 08 gru, 2004 16:59

Co ty koles w ogole wiesz o MP :D

Moja teoria dotyczaca malej popularnosci coopow wsrod ludzi ktorzy teoretycznie je lubia:

Wiekszosc z nas na poczatku byla nimi zafascynowana. Fajnie bylo z kolegami postrzelac sobie do Ai, i to bylo powodem ze szybko im sie to nudzilo. Wiekszosc "publicznych" coopow wlasnie polegalo/polega na solowym odstrzeliwaniu Ai w obecnosci innych graczy. Zeby nie wiem jak to bylo z poczatku przyjemne, szybko moze sie znudzic jako ze rozgrywka na ogol nie oferowala wiele wiecej. Jesli jestesmy przy strzelaniu to faktycznie wieksza satysfakcje sprawia wejscie na CTF i konkurencja z zywym przeciwnikiem. Nie dziwie sie wiec ze wiekszosc mlodych graczy dosc szybko przechodzi do gry tego typu mapek.

Sa natomiast osoby ktore robia cos w kierunku, by coop byl czyms wiecej niz tylko strzelaniem. Jesli udaje sie stworzyc prawdziwa kooperacje miedzy graczami, klimat stosunkowo realistycznej walki i zaniechac indywidualnych aspiracji dla dobra calej druzyny to wydaje mi sie ze wiele osob przy takiej grze pozostanie.

Problem jednak lezy w stworzeniu takiego klimatu. Zwykle jest z tym bardzo ciezko jesli gracze sie nie znaja badz chociazby w grupie 10 osob trafia sie 2 ktore nie czuja blusa. To jest glowny powod dla ktorego takie grupy staja sie hermetyczne i siedza w nich glownie "dinozaury OFP". A mlodzi gracze zazwyczaj niewiele o nich wiedza wiec specjalnie nie zabiegaja by dopchac sie na jakas wspolna sesje. Byc moze gdyby weszli... zostaliby na dluzej.

I jak widac granie coopow nie musi kolidowac z graniem CTFa czy C&H. GROM jest chyba tego najlepszym przykladem aktywnie uczestniczac w takich ligach jak ECL czy PFL, i ktorego sklad w 75% aktywnie gra cooperativy.
Poprzednia strona

Powrót do Operation Flashpoint

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

cron