No to u nas podobna sytuacja na religii jak u Maćka
Ksiądz mówi: "Błażej (tzn. ja) do odpowiedzi z tekstu"
No myślę sobie, a co tam... odpowiem.
No więc pokazuje mi tekst, który mam czytać (bo tak to u nas robi, że czytamy tekst i potem nas z tego pyta, na tej samej lekcji) przeczytałem no i ksiądz do mnie mówi:
"A teraz po mnie powtarzaj"
Powtórzyłem WSZYSTKO co on powiedział, a on mi gada "Dostajesz 6!" a do reszty klasy "Bierzcie z chłopaka przykład"
Albo na jeszcze jednej lekcji z naszym księżulkiem kochanym...
Ksiądz wpada jak szalony do klasy i zaczyna coś tam chrzanić o grzybkach marynowanych
W pewnym momencie mój kumpel z ławki pyta się:
"A kupuje ksiądz grzybki przy trasie?"
ksiądz na to
"Nie... bo oni to tam z nimi takie ohydne rzeczy robią"
Klasa leje po gaciach...
Albo raz siedzę na polskim i spostrzegłem się, że moje krzesełko ma pękniętą nogę na spawie, no więc grzecznie pytam się pani
"Proszę pani bo tu mam krzesło pęknięte, czy mogę wziąć z innej ławki?"
"Proszę, zamień"
W międzyczasie ktoś tam gadał no i wydarła się na tę osobę, po chwili obróciła głowę na mnie i drze się:
"Co Ty robisz z tym krzesłem, wędrówki jakieś sobie urządzasz, zaraz pójdziesz do wychowawczyni"
a ja odpowiadam
"Ależ proszę pani, przecież pozwoliła mi pani wziąć krzesełko inne"
a ona
"Ja się ciebie do cholery jasnej o zdanie nie pytam, do tego dostajesz uwagę za pyskowanie"
no ZONK!

Uwaga za nic panowie, za nic, to się walnięty nauczyciel nazywa
