Teraz jest Wt 03 mar, 2026 15:31


Katastrofa w Smoleńsku

Tematy nie pasujące do żadnych powyższych kategorii.
  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

wektork

Chorąży

Chorąży

  • Posty: 135
  • Dołączył(a): Pt 12 mar, 2010 22:56

PostPt 21 sty, 2011 15:52

zGuba napisał(a):Więc tak wyglądał ten synek z siekierką?

Tak wyglądała lewa ręka, o dziwo synek ma się dobrze.
Offline

zGuba

Moderator

Moderator

  • Posty: 1182
  • Dołączył(a): N 05 lut, 2006 19:15

PostPt 21 sty, 2011 15:58

Zatem kto był synkiem? Mam dysonans poznawczy.
Offline
Avatar użytkownika

Rafalsky

Major

Major

  • Posty: 748
  • Dołączył(a): Cz 21 sty, 2010 23:27
  • Lokalizacja: Londyn

PostPt 21 sty, 2011 16:25

Czyli jak:

Ci w "wiezy" widzieli mgle ale o niej nie powiedzieli, A Ci w samolocie tez widzieli mgle, ale skoro Ci wiezy nie mowia ze ze jest zle, a nawet mowia ze jest OK (na sciezce itd) to pomysleci: "No tak, Ruskie nie protestuja, swojemu pozwalaja ladowac to co Polak mialby pokazac ze byle mgla 200m widocznosci to nie bedzie ladowal.."

wiec Piloci stwierdzili "w dupie mamy nasze procedury o widocznosci, Ruskie nie protestuja, to pokazemy jak TheBesciaki laduja, niech sie ruska swolocz uczy od polskich pilotow jak sie to robi"...


i pokazali.

wniosek wedlug JK: skoro Rosjanie nie protestowali to Polacy mieli pelnie prawo uznac ze mgla (ktora nie pozwala na ladowanie) wcale im nie przeszkadza... bo skoro Ruskie nie przeszkadzaja ....

Co ja mysle. JK uwaza, ze Polscy piloci to debile, ktorym jak Rusek nie zabroni ladowac, albo jak mu powie ze leci dobrze.. to bedzie ladowal chocby nic nie widzial, wlasne przepisy zakazywala ladowania ? :co:


PS. kontrolerzy nigdy nie pozwolili na ladowanie Tu154, kto tak mowi (na podstawie tego co wiemy) to klamie, powtarza AMacierewicza albo czyta Nasz Dziennik! Mieli tylko pozwolenie na zejscie do 100m max. (tz proba ladowania) No ale chlopaki stwierdzili ze skoro tak dobrze im idzie do 100m to zejda jeszcze troche nizej....
Offline

zGuba

Moderator

Moderator

  • Posty: 1182
  • Dołączył(a): N 05 lut, 2006 19:15

PostPt 21 sty, 2011 16:56

Stenogramy zupdateowane czytałeś? Wynika z nich, że nie było planowanego lądowania.

A co gorsza, nie ma w nich żadnych dowodów na naciski na pilotów. Zresztą, Protasiuk był znany z tego że potrafi się postawić przełożonym (to nawet Rosjanie mówili 10 kwietnia).

PS. W zasadzie jestem przekonany raczej do teorii nieszczęśliwego wypadku, niemniej uważam że trzeba drążyć wszystkie poszlaki.
Ostatnio edytowano Pt 21 sty, 2011 17:04 przez zGuba, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Avatar użytkownika

Rafalsky

Major

Major

  • Posty: 748
  • Dołączył(a): Cz 21 sty, 2010 23:27
  • Lokalizacja: Londyn

PostPt 21 sty, 2011 17:02

@zGuba ktos (karV) wczesniej pisze, ze kontrolerzy probnie pozwolili na ladowanie, a to bylo tylko na "probe ladowania" tz zejscie do 100m. Nawet jakby bylo OK, to przy probie ladowania ma przeleciec 100m nad pasem a nie ladowac.

Ciekawa rozmowa z ekspertem z 20-1 part 1

i part 2
Ostatnio edytowano Pt 21 sty, 2011 17:28 przez Rafalsky, łącznie edytowano 1 raz
Offline

zGuba

Moderator

Moderator

  • Posty: 1182
  • Dołączył(a): N 05 lut, 2006 19:15

PostPt 21 sty, 2011 17:15

Rafalsky napisał(a):@zGuba ktos (karV) wczesniej pisze, ze kontrolerzy probnie pozwolili na ladowanie, a to bylo tylko na "probe ladowania" tz zejscie do 100m. Nawet jakby bylo OK, to przy probie ladowania ma przeleciec 100m nad pasem a nie ladowac.

Ciekawa rozmowa z ekspertem z 20-1


No właśnie, rzecz w tym że ze stenogramów wynika, że doświadczony pilot myślał że leciał na bezpiecznej wysokości decyzyjnej, i nie zdecydował się na lądowanie:

- Odchodzimy. (Protasiuk)
- Odchodzimy. (II pilot)
Dowódca (najwyraźniej zmylony błędnym odczytem BW) bez pośpiechu wyrównuje lot. Nagle wskazania RW się zmniejszają i w okolicach wysokości "decyzyjnej" pojawia się drzewo. Podejrzewam że ich ostatnie myśli były rodzaju "co tu się k-wa dzieje"?

Myślę że na miejscu pilota kalkulowałbym sobie tak:
- błąd cyfrowego BW to ~50 metrów,
- przed lotniskiem jest jar,
- dobiję do tych +- 100 metrów, w najgorszym wypadku będę co najmniej 50 metrów nad poziomem lotniska, zatem nic nie ryzykuję,
- jeśli nie będziemy mogli wylądować, to spokojnie wyrównamy lot i odlecimy nie przeciążając niepotrzebnie samolotu (mniej więcej zasady "ekonomii zachowania energii" które prawią "widzisz żółte po zielonym - przyspiesz!")

I pewnie też rozbiłbym ten samolot na jego miejscu.
Offline
Avatar użytkownika

Rafalsky

Major

Major

  • Posty: 748
  • Dołączył(a): Cz 21 sty, 2010 23:27
  • Lokalizacja: Londyn

PostPt 21 sty, 2011 17:39

to co sie dzialo po decyzji odchodzimy (prawdopodobnie) dobrze opisuje Klich w part2 (link ktory podalem).

calosciowo bledow bylo wiele:

1. decyzja o wylocie z W-wy do Smolenska
2. decyzja w czasie lotu, ze nadal lecimy do Smolenska mimo ze pogoda nadal zla na lotnisku docelowym
3. decyzja o nie zamknieciu lotniska docelowego
4. decyzja ze podchodzimy do lotniska (choc w zasadzie nie ma po co bo pogoda jeszcze gorsza niz byla)
5. decyzja ze Rosjanie nie blokuja Polakow aby wogole nie robili "probe ladowania"
6. decyzje Polakow podczas samej "proby ladowania", bledne odczyty itd.

zmiana ktorej kolwiek z tych decyzji na przeciwna przerwala by lancuch zdarzen i nie doszlo by do katastrofy w Smolensku.
Offline

zGuba

Moderator

Moderator

  • Posty: 1182
  • Dołączył(a): N 05 lut, 2006 19:15

PostPt 21 sty, 2011 17:46

Moim zdaniem pierwsze dwa punkty chyba jednak nie mają większego znaczenia. Ich wpływ na katastrofę skomentuję tak: kto żyje ten umiera :)

A co do podsumowania E. Klicha nt. desantu - trochę racji w tym jest. Ale w takim wypadku mielibyśmy więcej niepodważalnych "twardych" dowodów: czarne skrzynki, wreszcie sam samolot. Wystarczy porównać drobiazgowość, z jaką zrobiono analizę katastrofy w Lesie Kabackim z tym, co pokazał MAK... wojny ja bym się nie obawiał (tj. nie sądzę żeby wybuchła z takiego powodu).
Ostatnio edytowano Pt 21 sty, 2011 17:56 przez zGuba, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Avatar użytkownika

KaRV

Porucznik

Porucznik

  • Posty: 312
  • Dołączył(a): Pt 28 maja, 2010 01:28
  • Lokalizacja: Skierniewice

PostPt 21 sty, 2011 17:52

Rafalsky napisał(a):@zGuba ktos (karV) wczesniej pisze, ze kontrolerzy probnie pozwolili na ladowanie, a to bylo tylko na "probe ladowania" tz zejscie do 100m. Nawet jakby bylo OK, to przy probie ladowania ma przeleciec 100m nad pasem a nie ladowac.


sementyka.. ale masz racje moj blad..
Obrazek
A2C
Obrazek
Offline
Avatar użytkownika

wektork

Chorąży

Chorąży

  • Posty: 135
  • Dołączył(a): Pt 12 mar, 2010 22:56

PostPt 21 sty, 2011 18:16

Dowódca (najwyraźniej zmylony błędnym odczytem BW) bez pośpiechu wyrównuje lot. Nagle wskazania RW się zmniejszają i w okolicach wysokości "decyzyjnej" pojawia się drzewo. Podejrzewam że ich ostatnie myśli były rodzaju "co tu się k-wa dzieje"?


jak wytłumaczysz takie fakty?
(N- nawigator, P2 2 pilot)
N - 100m ( jak widać na zegarach prędkość pionowa 10m/s, pozioma 300km/h )
P2 - w normie
N - 90m
N - 80m
P2 - odchodzimy
N - 70m
N - 60m
N - 50m
Wieża - Horyzont
N - 40m
N - 30m
Wieża - Horyzont
N - 20m
Tutaj dopiero ktoś ciągnie wolant i następuje wyłączenie autopilota...

Uważasz, że to jest wyrównanie w okolicach wysokości decyzyjnej? (100m)
1. Oni mieli pozwolenie na zejście do 100m (wysokość decyzyjna)
2. Rozmowy i telemetria ewidentnie wskazują, że to było lądowanie.
Offline

zGuba

Moderator

Moderator

  • Posty: 1182
  • Dołączył(a): N 05 lut, 2006 19:15

PostPt 21 sty, 2011 18:37

Stare stenogramy.
Offline
Avatar użytkownika

wektork

Chorąży

Chorąży

  • Posty: 135
  • Dołączył(a): Pt 12 mar, 2010 22:56

PostPt 21 sty, 2011 19:34

zGuba napisał(a):Stare stenogramy.

To są nowe?
Mówisz o ocenzurowanej wersji Pana Millera?
Tam tak samo nawigator cały czas podaje wysokość i wyłączają autopilota na 20m...

Masz jeszcze jakieś stenogramy? Niech zgadnę, zapewne od Pana Macierewicza?
Offline

zGuba

Moderator

Moderator

  • Posty: 1182
  • Dołączył(a): N 05 lut, 2006 19:15

PostPt 21 sty, 2011 19:38

Bez komentarza, naprawdę.
Offline
Avatar użytkownika

Jon

Generał

Generał

  • Posty: 10721
  • Dołączył(a): Wt 20 lip, 2004 00:43
  • Lokalizacja: Kraków

PostPt 21 sty, 2011 21:03

Jeśli temat nie zawróci z rynsztoka to skończę te przepychanki.
http://www.pajacyk.pl

“Politics is supposed to be the second oldest profession. I have come to realize that it bears a very close resemblance to the first.”
~ Ronald Reagan
Offline
Avatar użytkownika

Algrab

Generał

Generał

  • Posty: 2990
  • Dołączył(a): So 10 paź, 2009 23:35
  • Lokalizacja: x+2=1

PostCz 02 cze, 2011 03:00

Gdyby wykonać jeszcze krótki "lot" w strone teori spiskowych, to nie wiem czy wiecie, ale Amerykanie (dokładniej głownie wojsko) już dawno temu opracowali system (HARP) wpływania potężnymi dawkami energii (ok 3,6 MW) na jonosferę i magnetosfere. Naukowym celem testów tego systemu miało być zapobieganie zakłóceniom w komunikacji np z łodziami podwodnymi w czasie podwyższonej aktywności Słońca, która wtedy na komunikację ma zły wpływ.
Działa to z wykorzystaniem systemu potężnych radioteleskopów, miedzy innymi np. Arecibo czyli... tak tak, tego samego, dane z którego kiedyś przetwarzaliśmy na własnych kompach (ja przynajmniej sie juz w to nie bawie) w ramach poszukiwania sygnału z Kosmosu przez projekt SETI@home.
Podobno system potrafił do tego stopnia wpłynąć na magnetosfere i jonosfere, że mógł wygenerować słabą sztuczną zorzę, ale co ważniejsze w rezultacie wpływać destrukcyjnie.... na skomplikowaną elektronikę. Czyli w domyśle na ewentualne rakiety balistyczne, które znalazły by sie w rejonie wygenerowania tak silnej energii zaburzającej.
Tak czy siak kontrola nad jonosferą znaczy ni mniej ni więcej kontrole nad działaniem fal radiowych, więc można wprowadzać zakłócenia tych fal albo im zapobiegać.
Dodam tylko że Rosjanie dysponują analogicznym system co Amerykanie.
Informacje pochodzą z Polskiego Radia kanał Kosmos.
Obrazek
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Off-topic

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: deborah i 6 gości