Teraz jest So 21 mar, 2026 17:08


Wrażenia z pola bitwy - dyskusja

  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

Jasina

Porucznik

Porucznik

  • Posty: 433
  • Dołączył(a): Cz 19 sie, 2010 13:26
  • Lokalizacja: Inowrocław

PostSo 25 sie, 2012 09:15

Z pamiętnika sił powietrznych US Army:

1. I robimy nalot na tereny Rzeszy. Naszym celem są dwa mosty. Nareszcie, czas im odpłacić za całą Europę.
2. Startujemy ale na lotnisku panuje ogólny burdel, dla wielu był to pierwszy lot za sterami B-17 więc zrozumiałe że się bali.
3. No i wpadamy pod szkopskie AA i od razu ktoś pada - najpierw silnik nr 2 a potem walnął o glebę.
4. Jesteśmy nad celem ale zestrzelili dowódcę, a według naszej eskorty Niemcy mają te odrzutowe messerszmity. Nic nie widać - bomby zrzucamy "na czuja" w nadziei że trafimy.
5. Niestety nie miałem szczęścia i mnie zestrzelili. Jadę do jakiegoś obozu jenieckiego. Szlag by to.

I teraz o zajmowaniu mostów:

Najpierw podczas podejścia do zabudowań dostajemy w plecy. Potem Szajder prowadzi nas do złego mostu, a potem ginę śmiercią dziwną/głupią - patrze Roman nie żyje to lecę o tym powiedzieć, biegnę tak ze 2 metry od Szajdera i nagle padam martwy. I co to było?
nick w grze: Jasina
kanał na YouTube: http://www.youtube.com/user/Jasina85
Offline
Avatar użytkownika

Mustang185

Pułkownik

Pułkownik

  • Posty: 1032
  • Dołączył(a): N 04 kwi, 2010 00:30
  • Lokalizacja: Jasło

PostSo 25 sie, 2012 09:35

Hehe, dzielni chłopcy z bombowców nie trafili w żaden most, za to cała południowa strona miasta zniknęła :spoko:
Offline
Avatar użytkownika

Jon

Generał

Generał

  • Posty: 10721
  • Dołączył(a): Wt 20 lip, 2004 00:43
  • Lokalizacja: Kraków

PostSo 25 sie, 2012 10:00

Wczoraj pozostawiło niedosyt.

Na pierwszą "lądową" misję się nie wyrobiłem i ominęła mnie większość akcji, poza tym mam uczulenie na czołgi jeżdżace po górach (zwłaszcza gdy owe czołgi wymiatają wszystko przed piechotą, a dobiegając na miejsce spóźniony takie miałem wrażenie, gdy Sherman kosił cele jeszcze daleko przed piechotą - dlatego właśnie naciskam, by trzymać czołgi na płaskim, gdzie będą mogły bezpośrednio wspierać piechotę a nikt nie będzie pokrzywdzony znaczną przewagą nad wszystkimi innymi). Całości dopełniła tajemnicza interwencja sił obcych\wyższych\buga, która zjadła połowę graczy.

Jako druga bodaj grana była misja Klima. Najpierw problemy techniczne i organizacyjne, później start i początek wyjątkowo po łebkach. Jeden z dowódców uznał, że najlepszą osłonę daje puste pole, drugi zaś nie skumał rozkazu i zbłądził. Efekty były zwyczajnie słabe, i chociaż niby miasto zajęliśmy, z tej mimo wszystko fajnej misji nie wyniosłem za dobrych wrażeń...

Trzecia w końcu była moja surowizna jeszcze i mimo, że Gieroj omyłkowo zastrzelił Ragnara, to była to wg. mnie jedyna w miarę udana misja wieczoru... a szkoda.


Dlatego dziś chcę "rewanż". Be there.
http://www.pajacyk.pl

“Politics is supposed to be the second oldest profession. I have come to realize that it bears a very close resemblance to the first.”
~ Ronald Reagan
Offline
Avatar użytkownika

Jasina

Porucznik

Porucznik

  • Posty: 433
  • Dołączył(a): Cz 19 sie, 2010 13:26
  • Lokalizacja: Inowrocław

PostSo 25 sie, 2012 10:10

Mustang185 napisał(a):Hehe, dzielni chłopcy z bombowców nie trafili w żaden most, za to cała południowa strona miasta zniknęła :spoko:


Jasina napisał(a):Nic nie widać - bomby zrzucamy "na czuja" w nadziei że trafimy.


Czy trzeba coś dodawać?
nick w grze: Jasina
kanał na YouTube: http://www.youtube.com/user/Jasina85
Offline
Avatar użytkownika

Algrab

Generał

Generał

  • Posty: 2990
  • Dołączył(a): So 10 paź, 2009 23:35
  • Lokalizacja: x+2=1

PostSo 25 sie, 2012 10:33

A ja nie widze problemu żeby czołg jadący przede mną wykosił większość wroga. Przynajmniej nie zgine szarżując przez otwarte pole, tylko przyjde na gotowe ciesząc sie jak to nasz czołg sobie poradził.
A gonitwa za fragiem jest dobra na publicu, tutaj jest to słabe.
Poza tym tankowi można utrudnić życie jak w misji Klima.

Be there.
Obrazek
Offline

krejzy

Chorąży

Chorąży

  • Posty: 203
  • Dołączył(a): Wt 25 maja, 2010 08:39

PostSo 25 sie, 2012 11:05

@Mustang zachodni most został zniszczony - w chwili wolnej zamieszcze kilka pamiatek z pola bitwy jako dowod

ps.
mnie niestety 200m przed wschodnim zestrzelili, ale i tak bym nie trafil bombkami w niego :>
Offline
Avatar użytkownika

Pyjter

Porucznik

Porucznik

  • Posty: 314
  • Dołączył(a): Cz 01 mar, 2012 13:11
  • Lokalizacja: Mysłowice

PostSo 25 sie, 2012 11:06

W Tunezji alianci nie umieli zająć jakiejś strategicznej góry, w końcu z piechotą pojechały dwa czołgi, po rozbiciu niemieckiej obrony ich generał też mówił, że tak się nie walczy :twisted:
Offline
Avatar użytkownika

Mustang185

Pułkownik

Pułkownik

  • Posty: 1032
  • Dołączył(a): N 04 kwi, 2010 00:30
  • Lokalizacja: Jasło

PostSo 25 sie, 2012 11:26

Dlatego właśnie misja z samolotami jest '4fun' - brak celowników bombowych utrudnia trafienie.

A co do Sucker Puncha, to spokojnie, w wersji 11 czołg nie będzie miał tak kolorowo ;)
Offline
Avatar użytkownika

szajder

Chorąży

Chorąży

  • Posty: 245
  • Dołączył(a): Cz 09 cze, 2011 17:08
  • Lokalizacja: Białystok

PostSo 25 sie, 2012 14:08

Jon, zapomniałem że Ty jesteś najlepszy i najlepiej biec wprost na uzbrojone 3 - słownie TRZY DZIAŁA z pełną obsługą. Puste pole słabą osłoną? Nie zauważyłeś także że poruszaliśmy się potem przy rzece na której była grań. Czołg zabiera fragi? Myślałem że nie gramy na fragi. Zapomniałem że Amerykanie mieli tak heroicznych żołnierzy którzy z nożem w ustach, granatem w jednej ręce i coltem w drugiej zdobywali Berlin a shermany wyprzedzali biegiem i gdyby były wtedy fotoradary to by dostawali mandaty na niemieckich autostradach bo tak szybko biegają. Czołgi i samoloty są po to ale widzę ja się nie znam. Skoro straty były znikome to myślę że postąpiłem dobrze.

Pis bi łit ja
Offline
Avatar użytkownika

Jon

Generał

Generał

  • Posty: 10721
  • Dołączył(a): Wt 20 lip, 2004 00:43
  • Lokalizacja: Kraków

PostSo 25 sie, 2012 17:22

Szajder zapomniałem, że za każdym razem unosisz się dumą bardziej niż ten drań Jon, i próbując wszystko sprowadzić do absurdu uniemożliwiasz dyskusję :twisted:

O przyznaniu się do spaprania czegoś nie mówiąc. Spytaj się swojej ekipy, jak się czuli gdy kazałeś im biec przez otwarte pole pod ostrzałem KM'ów, zamiast po prostu nadrobić drogi. Można tam było podejść conajmniej na 2-3 sposoby (wliczając to co zrobiłeś, to 4), Ty wybrałeś wariant najgorszy, na który nie wpadłem.

Z tekstem o fragach, to mnie nawet nie rozśmieszaj. Faktycznie sporo nazabijałem jako CO... "3 kanapki i paczkę czipsów". Chodzi o to, że jeżeli już bawimy się w coś, co w gruncie rzeczy jest esencją konfliktów - czyli walkę (do tego jeszcze skrojoną "na miarę"), zamiast wielogodzinnych nudnych patroli, marszu do celu czy wart, 3 dniowego ładowania dział podczas nawały artyleryjskiej czy ginięcia od takowej właśnie - to jednak warto byłoby dopilnować, by wszyscy mieli coś do roboty, a tym samym zabawę (a spacer nad zimnymi już trupami jest średnio zajmujący, raczej).

Jeśli "straty były znikome" i przy okazji nikt nie czuł się wyrolowany czy znudzony, to spoko. Ja jednak często w przeszłości byłem świadkiem lub ofiarą narzekania (a pewnie i mi się zdarzyło), słusznego zresztą, że to załoga puszki się nudziła, a to dla odmiany puszka wycięła wszystko i piechota nie miała co robić, albo jedna drużyna się nudzi bo druga ciągle jest z przodu. Dochodziło też do tak kuriozalnych sytuacji, gdzie puszka była zajęta trzepaniem "łatwych fragów" na piechocie, zrywając w międzyczasie od dział i czołgów - że wkrótce piechota została bez osłony i musiała sama walczyć przeciwko puszce wroga, co oczywiście paru osobom, które potem z tego powodu gryzły piasek popsuło wrażenia z misji.

Puszczenie czołgu dołem wcale nie odbiera mu przydatności czy roboty. Po prostu równo rozkłada to działania między piechotę idącą z przodu, a czołgi jadące za nimi. Klasyczna współpraca czołg-piechota, bo tak to zazwyczaj się robi i robiło drogi Szajderze, no ale widzę ja się nie znam.


Na koniec dodam tylko, że ucieszyła mnie duża frekwencja (na co się pierwotnie nie zanosiło) i liczę, że dziś będzie tak samo (bo będą zapowiadane misje).
http://www.pajacyk.pl

“Politics is supposed to be the second oldest profession. I have come to realize that it bears a very close resemblance to the first.”
~ Ronald Reagan
Offline

psycho081

Porucznik

Porucznik

  • Posty: 338
  • Dołączył(a): So 20 mar, 2010 19:18
  • Lokalizacja: Szczecin

PostSo 25 sie, 2012 17:53

A ja jednak wolę kiedy czołg wybije wrogi oddział, czy stanowisko ckm, a ja po tym na spokojnie przekroczę pole, sprawdzę trupy i pójdę dalej. Jednak po to są czołgi. Jeśli mogą to dlaczego nie mogą zostać daleko poza zasięgiem piechoty, przy czym są bezpieczne i mogą dawać wsparcie swoim. Chyba jednak chodzi o to aby to straty były znikome, niż o to aby piechota ucierpiała w większości ale przy okazji zdobyła troszkę fragów.
Offline
Avatar użytkownika

Blackburn

Pułkownik

Pułkownik

  • Posty: 1437
  • Dołączył(a): Cz 15 lip, 2010 11:36
  • Lokalizacja: Raz tu, raz tam...

PostSo 25 sie, 2012 20:21

Wykorzystanie czołgu jako punktu ogniowego neutralizujacego wszelkie zagrożenia dla piechoty nie jest błędem w sztuce. Zawsze wykorzystujesz najskuteczniejsze metody w celu zminimalizowania strat.
Zalezy w co się chcemy bawić: w symulację, czy w szczelanie? Wg. mnie narzekanie, że czołg skosił wszystko jest przejawem chęci zabawy w szczelanie, czyli wyścig fragów.
Niemniej jednak znam ten ból, kiedy to po misji jest niedosyt i poczucie straconego czasu. No ale wojna jest nieprzewidywalna :cfaniak:
Offline
Avatar użytkownika

wynarator

Kapral

Kapral

  • Posty: 57
  • Dołączył(a): Pn 26 kwi, 2010 21:22

PostN 26 sie, 2012 04:19

Jestę Szermanę.


Dzisiejsza misja na Everonie to przykład pięknej współpracy piechoty i pancerniaków. Było fajnie, ja chcę więcej takich.

Gratki dla Rafała za 99% celności i dzięki dla Bic Maca za cierpliwość.
Obrazek
Offline
Avatar użytkownika

Jon

Generał

Generał

  • Posty: 10721
  • Dołączył(a): Wt 20 lip, 2004 00:43
  • Lokalizacja: Kraków

PostN 26 sie, 2012 14:00

Yep - mimo, że misja miała POWAŻNE problemy ze skalą\balansem i merytorycznie z realizmem za wiele wspólnego nie miała - było znakomicie.

Ci, którzy wyszli (m.in. 66 % załogi puszki), bo np. stwierdzili, że "nudy" - MACIE CZEGO ŻAŁOWAĆ. I dlatego duże dzięki dla każdego kto brał udział i dał z siebie wszystko by ten wieczór ostatecznie był tak epicki, jak był. Coś, co pierwotnie zapowiadało się na długą i nieprzyjemną porażkę (gdy już okazało się, że USAF nam za wiele nie pomoże) okazało się okupionym małymi stratami wielkim zwycięstwem, w dodatku z wieloma akcjami, które uwiecznione na wideło z pewnością przysporzyły by nam fanów.

Able-3 i Yankee zrobiły świetną robotę - nie ma wątpliwości co do tego i wielki szacun dla nich, bo gdyby nie oni i ich inicjatywa gdy nasz radiowiec z flakami w garści próbował uciec strzelającym doń frycom, to nie wiem czy po Able-1 i Able-2 byłoby co zbierać. Klimat ataków na umocnienia na wzgórzach był super (pamiętacie scenę z Szeregowca, gdzie ten świeżak obserwuje atak na okopane gniazdo KMu?), a i AI stanęło na wysokości zadania i zgotowało nam niezłą niespodziankę, gdzie nawet podczas normalnych walk nie odpuszczało za łatwo. Niemniej, mimo pięknej roboty, jaką zrobiło Able-3 i Yankee, muszę powiedzieć jedno - chłopaki, nie przeżyliście nawet 1/3 tej grozy i gnoju co my. Tańczenie między pociskami, ostrzał dwóch czołgów, walka z frycami z każdej strony w trudnym terenie - no naprawdę, po przeżyciu czegoś takiego w realu albo chodziłoby się do końca życia w pieluchach, albo dla odmiany woziło swoje jaja na taczce. I tak właśnie pragnę podziękować drużynie Able-2 oraz moim podkomendnym z Able-1 (m.in. Klimowi, który uratował mi tyłek) za niezłomne morale nawet w skrajnie beznadziejnej sytuacji oraz to, że dzięki nim chociaż część z nas mogła dokończyć zadanie i domyślnie, finalnie - wrócić gdzieś po wojnie do domu. Kawał zajebistej roboty, zajebistego gameplayu, zajebistego klimatu. Każda z drużyn odwaliła świetną robotę. Dzięki, bo dla takich wieczorów gra się w tę grę.

Powinniśmy mieć jakieś odznaczenia... i tak, zaraz obok medali:
- Przeżyłem org. Przełęcz
- Przeżyłem Bastige
- Przeżyłem Wołnę
- Przeżyłem Kaukaski Blues
- Nie zasnęłem na Confusion

Powinno pojawić się odznaczenie "Przetrwałem Ostateczny Cios". No cholera, naprawdę. Amerykański film akcji. Malarkie biegnący po lugera to nic.


Dodam jeszcze tylko, propo wcześniejszej misji i rozmowy nt. mojego perfekcjonizmu - ja wiem, że na wojnie ludzie giną i czasem dowódcy nie mogą nic na to poradzić. Ale jak widzę jak połowę jednej z drużyn poszatkował wrogi Sherman, bo Ci stwierdzili "a weźmy se postójmy i popaczymy co sie stanie", a puszka robi taniec z gwiazdami z powodu braku komunikacji, kończąc to [już pod koniec misji] jeszcze serią po sekcji dowodzenia, to sam rozumiesz - trochę jednak frustracja ogarnia. A ja aprawdę chciałem by wyszło...
http://www.pajacyk.pl

“Politics is supposed to be the second oldest profession. I have come to realize that it bears a very close resemblance to the first.”
~ Ronald Reagan
Offline
Avatar użytkownika

Algrab

Generał

Generał

  • Posty: 2990
  • Dołączył(a): So 10 paź, 2009 23:35
  • Lokalizacja: x+2=1

PostN 26 sie, 2012 14:41

Nie wiem czy ktoś z was w ogóle pofatygował sie kiedykolwiek, aby wsiasc do tego tanka, co to był wstawiony w misji. Otóż cos takiego jak "situational awareness" jest w nim zerowa. Jeżdzenie po lesie tym sprzętem, zarywającym wszelkie mosty, i walczenie z okopami wroga dookoła to pomysł podobny do kazania słoniowi ustawiać ludziki z zapałek na kieliszkach. Te maszyny były projektowane do walk na otwartych przestrzeniach na wielkie odległości. Nie da sie w nich kręcić wieżą jak karuzelą, jak sie może niektórym wydaje. A wystawianie tyłka z wieży żeby popatrzeć skąd leci kula z twoim imieniem to więcej niż gra w rosyjską ruletkę.

Nie wiem o co chodzi też z płaczem o komunikacji, bo prowadzona ona była na bieżąco z - jak mniemam - radiotelegrafistą drużyny dowodzenia. Szeregowiec Ryan może to potwierdzić, odpowiadaliśmy na każde jego wywołanie na radiu. Poza tym mieliśmy własne problemy z pojawiającymi się między drzewami Shermanami, bo przez "prototypową" amunicję z duraluminim i ładunków prochowych z drewna balsy musieliśmy przełączyć działo w tryb strzelania ogniem ciągłym. Czytaj: tylko strzelec jest "na strzelcu" a reszta podaje pociski w systemie "podaj cegłę". Nie mieliśmy więc jak zastanawiać sie czy ktoś nam zeskrobuje stal z gąsienicy bagnetem.

Poza tym:
- doszedłem do misji PO briefingu i w jej trakcie, zastępując kogoś kto wychodził. Mogłem wziąść slot samotnego piechura, ale przecież potrzebowaliście czołgu, right?
- jestem bardzo ciekaw czy inna załoga w takich warunkach poradziła by sobie lepiej. Czy zabiliśmy kogoś z naszych? Na śmierć? Nie. Czołgi wroga zniszczone? Piechota w okopach wroga ostrzelana?

WIĘC JAPA.
Obrazek
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Dyskusje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron