Co do misji Ostatni Cios, na Everonie, od strony lotnictwa:
- fajny efekt startu B-17stek z lotniska, czy piechota je gdzieś widziała?
- wahlarz dostępnych myśliwców dość bogaty, niestety Mustangi tylko w wersji podstawowej uzbrojenia
- Thunderbolty to wystarczająco dobre maszyny do tego zadania, dość odporne na plot'kę przeciwnika, jednak:
- przy mgle panującej na celem, fatalne w porównaniu do P-51 podchodzenie do celu na niskiej prędkości
- potężne bomby (500kg) zabójcze w tych warunkach dla maszyny, szczególnie w pofadowanym terenie (jednak tego można było uniknąć)
- czy wspomniałem o zerowej widoczności nad ziemią?
poza tym:
- atakując cele Lightning'ami nie dało się uniknąć przelatywania nad stanowiskami plot, w rezultacie - zestrzelenia. Te maszyny są wyjątkowo wrażliwe na wszelki ogień z ziemi, a prowadziły go również pojazdy z zamontowanymi MG-42 na pokładzie
- mimo ładnego wyglądu ich "performance" w powietrzu pozostawia wiele do życzenia, w porównaniu do zachowania historycznego P-38, który był absolutnym killerem w swoich czasach - dzięki połączeniu 2ch P-51 w jednen samolot dwusilnikowy
-grupy naziemne powinny mieć możliwość wstępnego unieszkodliwienia obrony plot przeciwnika przed wezwaniem lotnictwa
A jako piechociaż grało się w tej misji przyjemnie i klimatycznie zarazem.
Współpraca z Yankee, epicki szturm między lejami po bombach na najeżone drutem kolczastym i Niemcami okopy, pod gradem kul i świstem dookoła, wcześniej bieg za czołgiem robiącym za ruchomy kulochwyt, z jednoczesnym ostrzeliwaniem sie KM'em tak że aż mi się pestki skończyły...
Echh... czegóż chcieć więcej... Saint Pierre przeorane aż do lini brzegowej - i odbój.
Kolejne spektakularne zwycięstwo The Allays, Medale Honoru i Purpurowe Serca dla Wszystkich!







