Wczorajszy wieczór bardzo fajny, a szczególnie misja Maćka z LWP.
Dynamiczna, emocjonująca, jak dla mnie miód.
Misja miłośnikami kóz również byłaby fajna gdyby nie fakt, że fps dawał strasznie w dupe, aczkolwiek pomimo pokazu slajdów podejście było dość ciekawe.
Co do somalijskiego bluesa to nigdy nie było mi dane w nim przeżyć dłużej niż 5 min, więc się nie wypowiem.
Jedyne co zauważyłem to, że pomimo iż większość czarnych braci nie ma noktowizji, to i tak świtenie trafiają w głowę za pierwszym razem.
