Amerykanie tłukli mnie jak chcieli Gdyby nie "savegame" [Już chyba nie umiem grać bez tego ] to bym lądowania na Everonie [1sza misja ] za Chiny nie przeszedł. A i tak kosztowało mnie to sporo nerwów...
Czy My mówimy o tych samych kampaniach? Przecież pierwsza misja (lądowanie na Everonie) to kaszka z mlekiem. Wystarczyło się nie wychylać i celnie strzelać (przeszedłem ją nawet nie sejwując). oczywiście nie raz się zdażało polec na polu chwały (w niektorych misjach nawet wielokrotnie) ale poziom nie był jakiś bardzo "wyżyłowany" (jakoś mi amerykanie sami podchodzili pod lufe
Btw. Grałem na "surowym" ofp.
Btw.2 Kampania red hamer była by nawet fajna gdyby nie te misje z czołgami.





