U mnie przygoda z grami zaczęła się jak jeszcze chodziłem do przedszkola. Miałem 3 albo 4 lata. Wtedy ojciec miał służbowego laptopa 386 i pokazał mi pierwsze w moim życiu gry: Scorched Earth, Lemmings, Pacman, Dizzy, Retaliator...
Gdy miałem może 6 lat to znalazłem w piwnicy Amigę 600. Ehh... całe dnie spędzane przed telewizornikiem i wycinanie kolejnych rekordów w Ski or Die, Crazy Suzie, Assassin, Pang, Soccer albo klasyka wszystjich klasyk 'północ-południe' czyli North and South.. Zresztą, do dzisiaj mam całą siatkę gier za które pewnie zgarnąłbym nie mała fortunkę
Później już zaczęła sie era Pentiumów i pojawiały się zjadacze życia jak Jagged Aliance, Fallout, AvP (przy którym o mało się nie ze*rałem ze strachu), Unreal, Warcraft II (przy którym spędziłem chyba najwięcej czasu), Deus Ex (którą uważam za jedną z najlepszych gier ever), Red Alert, Max Payne (i zabójcza wtedy grafika), NfS2 (hehe, pamiętam jak u kuzyna w to ciąłęm), Virtua Fighter (hit wakacji xD pamiętam jak się gryźliśmy o to kto gra następny) i jeszcze kilka innych gier do których już nie mam tak wielkiego sentymentu albo zapomniałem tytułów
