Cz 15 lis, 2007 15:36
Może nie sam tekst, ale pomysł. Godzina wychowawcza, nasz wychowawca przeszczęśliwy mówi:
- A teraz zrobimy takie coś, co ostatnio widziałem. Będziemy bawić się w pogrzeb. Kto chce być trupem?
Parę osób podniosło ręce... Wychowawca wybrał największego dziwaka, mojego kumpla z ławki - Wojtka.
- Dobra, Wojtek, to ty kładź się na biurku i bądź trupem - Wojtek posłusznie wykonał polecenie - Norbert. Ty będziesz dziewczyną Wojtka, która go nie chciała i przez którą się zabił. Paweł (Ja) ty będziesz ojcem Wojtka, Ania będzie matką, Ola babcią, Jarek dziadkiem, a drugi Jarek księdzem. Dobra, chodźcie tu. Niech każdy z was ułoży sobie mowę pożegnalną, ale taką poważną, którą wypowie nad trumną.
Wszyscy zaczęli nad czymś myśleć, wychowawca szybko nas pogonił
- Ustawiać się w kolejce! Ksiądz, rodzice, dziadkowie, dziewczyna! I zaczynamy
"Ksiądz" Ledwo wypowiedział pierwsze słowo, gdy wychowawca przerwał
- No dobra, teraz jest już po pogrzebie, idziemy na stypę!
I wyprowadził z sali wszystkich, poza Wojtkiem, który leżał na biurku. Po zamknięciu drzwi kazał nam być cicho i powiedział, że zobaczymy ile wytrzyma. Przeliczył się nieco. Siedzieliśmy na korytarzu 7 minut i to wychowawca nie wyrzymł i wszedł do sali. Wojtek ciągle grzecznie leżał na biurku.
