Teraz jest N 22 mar, 2026 01:21


Wrażenia z pola bitwy - dyskusja

  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

Dudi

Chorąży

Chorąży

  • Posty: 201
  • Dołączył(a): Wt 14 gru, 2010 22:54

PostN 22 kwi, 2012 09:26

A mi się 3 razy Arma wywaliła co skutecznie utrudniało mi grę :(
Offline
Avatar użytkownika

Mustang185

Pułkownik

Pułkownik

  • Posty: 1032
  • Dołączył(a): N 04 kwi, 2010 00:30
  • Lokalizacja: Jasło

PostN 22 kwi, 2012 10:58

Bez zastrzeżeń, aczkolwiek szkoda, że w Allied Forces jakoś komunikacja nawalała i BMP stało niewykorzystywane. No, ale przynajmniej rozwaliliśmy z korneta wóz pancerny, który nagle postanowił, że ostrzał z 30 mm to za mało na niego i odżył. I oczywiście trzeba mogę też sobie przyznać achivement - Dowódca Trału Przeciwminowego ;)
Offline
Avatar użytkownika

Pyjter

Porucznik

Porucznik

  • Posty: 314
  • Dołączył(a): Cz 01 mar, 2012 13:11
  • Lokalizacja: Mysłowice

PostN 22 kwi, 2012 11:10

Ja wczoraj tylko raz oberwałem - czyli perfekcyjnie się opierdalałem :twisted:
Żeby słyszeć rozkazy Ragnara ściszam na maksa Arme, Hinda słyszę dopiero jak przelatuje mi nad głową (pomimo tego silnik Urala dalej umie zagłuszyć wszystko :?: ), to że go trafiłem to więcej szczęścia niż rozumu.
Na Duali Foka mówi żebym wziął Carla Gustava, w skrzynce go nie widzę ale co będę z siebie robił nooba :grin: , nie pytam się, biorę Dragona bo to na pewno o to mu chodziło :oops:. Na górce przed Casindą, leże koło zGuby, gość wynajduje cele jak by miał termowizję w oczach, no cóż myślę, leżysz koło "Legendy" OFP i obu Arm. Później jeszcze przyszło sprawdzać mi z nim budynki, łapy się telepią, pot zalewa oczy, przez łeb przelatuje myśl. żeby rozerwać się granatem w jakimś ciemnym kącie, będzie mniejszy wstyd niż gdy coś zchrzanię.
A wyszło tak jak podczas mojej przygody z MON-em, gdzie ogwiazdkowany odyniec umiałbyć dla zwykłego szweja lepszym gościem od kaprala. :piwko:
Potem chciałem już iść, bo wolałbym wpaść w ręce Talibów niż obudzić moją połówkę o takiej godzinie jak musi iść rano do roboty, ale co tam ryzykuję, ogólnie bardzo fajny, wesoły wieczór, dzięki za grę :spoko:
Offline

krejzy

Chorąży

Chorąży

  • Posty: 203
  • Dołączył(a): Wt 25 maja, 2010 08:39

PostN 22 kwi, 2012 11:30

true true, bylo malinowo ;>
Offline
Avatar użytkownika

szajder

Chorąży

Chorąży

  • Posty: 245
  • Dołączył(a): Cz 09 cze, 2011 17:08
  • Lokalizacja: Białystok

PostN 22 kwi, 2012 11:34

I nawet Achievement jedna osoba zdobyła :D
Damian - tym razem TY :)
http://i.imgur.com/n52GV.jpg
Offline

damian508

Porucznik

Porucznik

  • Posty: 440
  • Dołączył(a): Pt 06 sie, 2010 15:03

PostN 22 kwi, 2012 11:58

Wielkie dzięki szajderku.
Wczorajszy wieczór zatarł złe piątkowe wrażenie. Grało się naprawdę świetnie. Tango zostało wykonane tak jak powinno, świetnie się latało. Kilka razy faktycznie zbyt daleko się zapuszczaliśmy. Most też niczego sobie, zabrakło trochę zgrania i dyscypliny w 1 drużynie z tego co mówił Jon. Co do Allied Forces grało mi się całkiem klimatycznie. Szkoda Misia i Dudiego, przede wszystkim tego pierwszego (rpg prosto w twarz to kiepski sposób na umieranie). Misja jest do przejścia, zmienię trochę wyposażenie i liczę na powtórkę.
Offline
Avatar użytkownika

Foka

Moderator

Moderator

  • Posty: 1258
  • Dołączył(a): So 19 mar, 2011 23:43
  • Lokalizacja: 3CT

PostN 22 kwi, 2012 12:09

Mustang185 napisał(a):I oczywiście trzeba mogę też sobie przyznać achivement - Dowódca Trału Przeciwminowego ;)
Obrazek
:grin:

Pyjter napisał(a):Na górce przed Casindą, leże koło zGuby, gość wynajduje cele jak by miał termowizję w oczach, no cóż myślę, leżysz koło "Legendy" OFP i obu Arm. Później jeszcze przyszło sprawdzać mi z nim budynki, łapy się telepią, pot zalewa oczy, przez łeb przelatuje myśl. żeby rozerwać się granatem w jakimś ciemnym kącie, będzie mniejszy wstyd niż gdy coś zchrzanię.
No oba strzały bardzo piękne, a szczególnie drugi - siedzimy na dachu, z 70m przyglądam się Wołdze demolującej murek... on chyba ma kamuflaż... hmm to może jednak żołnierz... co z tym zrobić? i nagle znajduję się, z lornetką w ręku, na przeciw kolesia z PK :) Nie zdążyłem zmienić broni, a Pyjer położył go jednym strzałem :)
Rule #2: Double tap!
Offline
Avatar użytkownika

Algrab

Generał

Generał

  • Posty: 2990
  • Dołączył(a): So 10 paź, 2009 23:35
  • Lokalizacja: x+2=1

PostN 22 kwi, 2012 12:55

szajder napisał(a):Achievement Damian

Obrazek

Obrazek
:grin: hehe

Fakt oprócz Pyjtera-Trzęsąca-Ręka-Zawsze-W-Celu nasza wesoła drużyna w African Tango ustrzeliła wyjątkową ilość pustynnego piachu, jako AT-Team (a może słynny "A-Team"?? :P ) nabiegaliśmy się po podwórkach niestety żadnej kury na rosół żeśmy nie znaleźli. Widocznie zabrali je nasi koledzy z B1 którzy zawsze byli przed nami na pozycjach które wcześniej nam wyznaczali do zabezpieczenia :D Niby umowa przed misją była taka że każdemu należy się po równo przydział kur zdobytych na wrogu, niestety na naszym koncie były tylko dwa jaja.
Dobre i to zawsze to jakaś jajecznica.
Obrazek
Offline
Avatar użytkownika

Jon

Generał

Generał

  • Posty: 10721
  • Dołączył(a): Wt 20 lip, 2004 00:43
  • Lokalizacja: Kraków

PostN 22 kwi, 2012 14:58

Oh come on. Na górkę nad Pumando\Maluri weszliśmy razem, ba - jednocześnie - obie grupy mogły prowadzić ogień i byliśmy koło siebie.

W Casinda zostaliście z tyłu. Bo tak.
W Engor to MY zostaliśmy z tyłu i dopiero po "niespodziance na tyłach" przeszliśmy jeszcze raz wszystkie podwórka NA PLECACH B2 i B3. Ergo - w Engor prawie nie walczyliśmy, tak jak wy w Casindzie. Jeśli nikogo nie było - to cełe zdjęło albo lotnictwo, albo B2, które pruło do przodu aż się za nimi kurzyło.

Zdecydowanie nietaktem jest w takim wypadku twierdzenie, że to myśmy zagarnęli całą zabawę dla siebie albo że byliśmy wiecznie przed wami.



Damian - w Allied Forces nie uzbrojenie jest do zmiany, tylko skład osobowy. Kilka osób Ci to powiedziało.
http://www.pajacyk.pl

“Politics is supposed to be the second oldest profession. I have come to realize that it bears a very close resemblance to the first.”
~ Ronald Reagan
Offline

damian508

Porucznik

Porucznik

  • Posty: 440
  • Dołączył(a): Pt 06 sie, 2010 15:03

PostN 22 kwi, 2012 15:26

Ale co niby z tym składem osobowym jest nie tak, za mało ludzi? W Africa Tango masz piętnastu piechociarzy a miasta są dużo większe. Casinda jest jak wisznoje a sam Engor większy niż Wisznoje i Mogilewka razem wzięte. W AF masz za to 13 ludzi, czyli liczby porównywalne.
Offline
Avatar użytkownika

Mustang185

Pułkownik

Pułkownik

  • Posty: 1032
  • Dołączył(a): N 04 kwi, 2010 00:30
  • Lokalizacja: Jasło

PostN 22 kwi, 2012 16:11

No tak, ale Hind i 2x Su-25 + wsparcie AI'ków swoje robi.

BTW, może następnym razem spróbujemy zagrać African Tango w nocy/przy złej pogodzie? Zupełnie inny klimat by był, no i Orłom byśmy troszkę ograniczyli skuteczność. Do tego pomyślcie, jak by wyglądały nitki ognia przeciwlotniczego na nocnym niebie ;)
Offline

damian508

Porucznik

Porucznik

  • Posty: 440
  • Dołączył(a): Pt 06 sie, 2010 15:03

PostN 22 kwi, 2012 16:32

W mojej misji masz 2 BWP, a teren jest sporo mniejszy, wsparcia AI chyba wczoraj nikt nie użył. Zresztą Jon narzeka przede wszystkim na brak piechoty, a tej więcej się nie da wsadzić, serwer max 20 slotów, co do zapasowych slotów (respu) wypowiadałem się po misji.
Mustang jeśli chodzi o mgłę i lotnictwo trzeba uważać żeby nie przesadzić, za to African Tango w nocy jestem za.
Offline
Avatar użytkownika

Mustang185

Pułkownik

Pułkownik

  • Posty: 1032
  • Dołączył(a): N 04 kwi, 2010 00:30
  • Lokalizacja: Jasło

PostSo 26 maja, 2012 12:00

Pomimo dużych strat i pieprzenia o wyborze misji było całkiem fajnie ;)

Zaczęło się od Pustynnej Bestii. Pomimo okrojonego, sześcioosobowego składu (w czasie misji dołączyło więcej osób) postanowiliśmy pokazać muzułmanom wspaniałość czeskich sił specjalnych.

Dowodził Ghost. Do wrogiego posterunku, który znajdował się w mieście, postanowiliśmy się zbliżyć od strony wzgórza, które miało nam zapewnić odpowiednie pole ostrzału, zaś skały - osłonę. Dobry plan, zważywszy na to, że nasz oddział dysponował uzbrojeniem zapewniającym dużą siłę ognia na znaczne odległości - mieliśmy ze sobą m.in. M-60, SWD i wyrzutnię Carl Gustaff z różnymi rodzajami amunicji.

Po dotarciu na pozycję musieliśmy jednak zrezygnować z planu; widoczność ograniczała podnosząca się mgła.
Nowy plan: zostawić trochę z tyłu SWD dla wsparcia, niezauważonym dotrzeć w pobliże zabudowań i zniszczyć wroga w walce na bliskim dystansie.

Plan, jak to plan - lubi wziąć w łeb. Jakieś sto metrów od miasta jeden z żołnierzy potknął się i jego broń wystrzeliła. Szybko dopadliśmy do najbliższych skał i czekaliśmy.
Lokalni pasterze dość często strzelali do małych drapieżników, aby chronić swoje stada; mieliśmy nadzieję, że wróg właśnie tak zinterpretuje nasz wystrzał.

Ale tak się nie stało. Z osady wyruszył w naszą stronę trójosobowy patrol. Do tego SWD zauważyło pewne poruszenie w mieście, przeciwnik zaczął ustawiać na balkonie ukm PK.
Szybka decyzja - likwidujemy patrol, snajper zdejmuje km , dobiegamy do zabudowań i je czyścimy. W ciągu sekundy od wydania rozkazu wszyscy czterej przeciwnicy zostali zdjęci. Sylwetki z bronią pojawiły się w kilku oknach, momentalnie stały się celami dla naszych Sa vz.58 i podzieliły los kolegów.

Nasz sprint do budynków musiał jednak jeszcze poczekać. Od dobrej chwili słyszeliśmy z wioski charakterystyczny klekot silnika diesla. Dopiero teraz okazało się, co go wydawało. Nie był to traktor ani ciężarówka, jak mieliśmy nadzieję; prosto na nas wyjechało T-34!

Dobrze, że nasz strzelec Carla Gustaffa był pewny, w ciągu kilku sekund wycelował i usmażył zabytkową konserwę. Nie obyło się bez strat - młody, niedoświadczony żołnierz zbyt długo zwlekał z usunięciem się zza wyrzutni i został ogłuszony przez podmuch. Nic, czego nie załatwi strzykawka adrenaliny. Mogliśmy wkraczać do zabudowań.

Wróg, który pozostał na posterunku nie sprawił nam większych trudności - w naszą stronę zdążył posłać tylko kilka serii, które nikogo nie zraniły. Posterunek został przejęty przez nas i zaczęliśmy się przygotowywać do przeprowadzenia zasadzki na konwój. Uznaliśmy, że wyeliminowaliśmy wszystkich wrogów na posterunku - była to prawda, jednak nie wiedzieliśmy, że z pobliskiego kiszłaku wyruszył w naszą stronę zaalarmowany patrol, który kupował tam haszysz... Mieli przybyć w najgorszym możliwym momencie.

Zastawiliśmy zasadzkę. Ukryliśmy się na dachach dwóch budynków, karabiny załadowane, u stóp każdego przygotowana wyrzutnia LAW. Za skałami na zachodzie ukryty nasz Land-Rover z granatnikiem automatycznym. Mieliśmy zamiar zakończyć zasadzkę kilkoma salwami.

Czas upływał. Cisza, jak makiem zasiał.
- Chyba już nie przyjadą, zmienili trasę. - rzucił ktoś. Wykrakał, w tym momencie przeleciała nam nad głowami seria smugaczy. Zostaliśmy wykryci jako pierwsi. Land-Rover rozpoczął ostrzał, poleciały rakiety z granatników piechoty. Wróg nie pozostawał dłużny i przygniótł żołnierzy na jednym z dachów ostrzałem z ckm'ów. W całym chaosie walki dawało się jednak zauważyć, że wysiłki wroga są pełne desperacji i zdezorganizowane; wygrywaliśmy.

Do czasu. Jeden wybuch, potem dwa kolejne. Ktoś wali do nas z RPG, gdzieś z boku? Wykrzykuję ostrzeżenie, jest niezrozumiałe w huku wystrzałów ("Tak, nasz Carl-Gustaff strzela do konwoju!"), obracam się na wschód, skąd nadlatywały rakiety i w tym samym momencie otrzymuję trafienie w głowę...

++++++++++

I to był zasadniczo prawie koniec misji - dalej nie opiszę, bo moja wrona miała noktowizję z jakiegoś powodu, więc dość mało widziałem w dzień. Jednak z tego, co się zorientowałem, to posiłki wroga przypuściły na nas atak z boku, gdy walczyliśmy z konwojem, który zauważył nas ze zbyt dużej odległości, niestety. Wszystkich pojazdów opancerzonych wroga też nie udało się wyeliminować, pozostał jeden BTR-40 i BRDM-2. Pozostający przy życiu żołnierze znaleźli się w potrzasku i ciężkiej sytuacji. Resztki konwoju, które już się wycofywały, postanowiły w tej sytuacji jeszcze raz zaatakować.
Nasz siły spróbowały się wycofać, będąc pod ostrzałem konwoju z północy i mając wroga na wschodzie kilkadziesiąt metrów od siebie. Ghost padł, praktycznie wszyscy ranni. Pomimo to jakoś udało im się odepchnąć oddział piechoty wroga i dostać się do Land-Rovera. A potem pognali drogą ile fabryka dała i w końcu los się do nich uśmiechnął - gdy wyjechali na otwarty teren, to pojazdy konwoju akurat wjechały do miasta, blokując sobie pole ostrzału na nich.


Inne misje niech ktoś inny opisze, ja idę się uczyć. Do wieczora ;)
Offline
Avatar użytkownika

Mustang185

Pułkownik

Pułkownik

  • Posty: 1032
  • Dołączył(a): N 04 kwi, 2010 00:30
  • Lokalizacja: Jasło

PostN 03 cze, 2012 13:58

Co do wczorajszego Urban Chaos:

Obrazek



Ale Bestia na zakończenie i płonąca BMP szarżująca na pozycje drugiej sekcji to też była kozacka akcja :)
Szkoda, że w SWAT zerwała się łączność, powodując opóźnienie i uniemożliwiając wykonanie zadania.
Offline
Avatar użytkownika

Pyjter

Porucznik

Porucznik

  • Posty: 314
  • Dołączył(a): Cz 01 mar, 2012 13:11
  • Lokalizacja: Mysłowice

PostN 03 cze, 2012 14:25

Obydwa podejścia do Trouble były wczoraj kozackie, w ogóle wczoraj to była lepsza rozrywka niż kabaretony w Sopocie i Opolu :twisted:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Dyskusje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron