Świetnie się pykało w misji rozwalania dupków na wzgórzach, rozwałki wioski i konwoju (głupi helikopter), i misji rąbnięcia amerykanom antenki i lotniska, i to co mnie najbardziej cieszy, coraz lepiej się zaczynam orientować w sytuacji, mniej latam jak ślepa kura po polu minowym
Mogę już zrobić pewne podsumowanie, szczególnie widząc kiedy zginąłem.
Jeśli taki nacisk kładziecie na realizm - co jest powodem pośpiechu? Często gęsto w sumie hardcore wjazd na wroga, eliminacja tego co się rusza, z góry założenie że już po sprawie. W tym czasie jakieś wrogie oddziały z patrolu biegną na pomoc swoim i role się odwracają, drużyna zostaje wyrżnięta bardziej lub mniej.

Proponowałbym po każdym wjeździe na obóz wroga, obsadzać narożniki bazy/wiochy/sektora, strzelec/obserwator na cokolwiek wysokiego i wypatrywać wrogich posiłków przez dłuższą chwilę.
Co Wy na to? To oczywiście tylko propozycja.
Nic nie skumałem z sytuacji wysadzania wieży komunikacyjnej na wzgórzu. Dobrze, że granaty rzucane są na sporą odległość, bo oberwałaby drużyna z lewej. Komendy były jasne, kładziemy się na linii i szorujemy brzuchem, granaty w gotowości, no to szoruję, jest linia, zaraz będzie komenda do rzucania, a przed nosem parę osób biegnie kuckami wyprzedzając moją pozycję. Pada komenda do rzucania, rzucam i dalej się doczołguję a tu daleko z przodu ktoś z naszego oddziału. Cud że nie oberwał moim granatem. Po chusteczkę ta "linia" jak ktoś sobie jaja robi

może to głód fraga?
Potem było spore zamieszanie i nic nie skumałem z ładunkami i procesem wysadzania. Materiał podłożony, walnęło i nic się nie stało, po czym słyszę, że trzeba zrobić poprawkę wysadzenia, biegnę z Algrabem, aby go osłaniać, a tu nagle jeb znowu wybucha antena, wokół mnie wszyscy oberwali, mój hipek stracił przytomność.

Miałem ubaw po pachy. Radio miałem sprawne
Tu proponuję jakąś prostą procedurę podawania przez radio bieżącej sytuacji dot. materiałów wybuchowych. Jak ma zaraz coś walnąć, to chyba warto powiadomić kolegów, którzy nie wiedzą, że ładunki są już na nowo podłożone.
Szarża na lotnisko - było fajnie, po czym nas wyrżnęli. Takie spore obiekty wypchane sporą ilością wrogich jednostek, które są dość rozproszone + patrole, to wg mnie atakuje się inaczej. Obok jest wzgórze, mamy dwa hamery z automatem i granatnikiem. Nic tylko wjechać na wzgórze, strzelcy z hamerów robią cięższy ostrzał, a reszta z drużyny pomaga w ostrzale, z 1 osoba zabezpiecza tyły, bo patrol może wracać na pomoc prosto na plecy drużyny. I lotnisko pozamiatane, drużyna bezpieczna przynajmniej w teorii
Dowódcą nie jestem i nie chcę, bo za mało się znam na dowodzeniu w armie, może to co zauważyłem się przyda, to tylko propozycja bardziej realnego podejścia do misji, zrobicie z tym co uważacie. Jedno rzuca się w oczy, głód fraga

panowie i panie, jak trzeba, mogę wam zawsze trzymać tyły i mieć co misję zero fragów, byle byście przeżyli

bo tu task i dobro drużyny ważniejsze
Już nie mogę się doczekać kolejnej misji, wciąga na całego!
PS - Trochę dziwnie mi działa nawijka TS via ARMA, jak ktoś coś mówi (bez radia), a Ja w tym czasie się obracam, to potrafi urwać mu głos w pół zdania, to jakiś bug?
