Jeżeli mówisz o braku szacunku to spójż na siebie, choć i tak tego nie zobaczysz
Owszem, patrze na siebie i widze. Widze jaki jestem ale umiem z tym żyć, i staram sie nad tym pracować (jak kolwiek to dla kogokolwiek zabrzmi) nie to co ty. Lecz wybacz ale na atak opowiadam atakiem. Pozatym jest takie przysłowie
kto raz się sparzy, na zimne dmucha. Jakoś Ciebie to nie obowiązuje, a szkoda.
Ciebie to można tylko ignorować tak więc wybacz: bla bla bla
Jakoś mi nie zależy na konwersowaniu z tobą więc robisz mi przysługę.
Najpierw zaczeło tryskać z Ciebie i niestety trochę tego spadło na mnie.
Biedactwo. A więc to wszystko przezemnie? Przepraszam!